:: Pepot znów na szczycie!
11 stycznia 2026 r.

 

Mecz finałowy Turnieju Mistrzów zawierał w sobie wszystko, co spotkanie o najwyższą stawkę zawierać powinno: nieoczekiwane zwroty akcji, huśtawkę nastrojów i utrzymującą się przez cały czas niepewność co do końcowego wyniku. Ostatecznie Mistrz obronił tytuł, ale pretendent zrobił wszystko, żeby zwycięzca trwale zapamiętał ten pojedynek.

Na długo przed pierwszym serwisem finału bernie (R) wypracował sobie opinię czarnego konia imprezy. Niezmordowany, odbierający niemal każde zagranie, prowokujący rywali do bezwzględnego angażowania wszystkich sił i umiejętności od pierwszej do ostatniej minuty. Dość powiedzieć, że jego niewygodny styl gry, realizowany często zwalnianiem piłki, niektórych graczy doprowadził do czarnej nomen omen rozpaczy... Z dotychczasowych czternastu turniejowych pojedynków przegrał tylko trzy i znalazł jedynie dwóch pogromców: obecnych lidera (dwukrotnie) i wicelidera Rankingu. Ponadto został pierwszym rezerwowym zawodnikiem, który nie tylko przebrnął przez mecze grupowe, ale został finalistą. Wszyscy niecierpliwie czekali na wynik jego meczu o tytuł z pepotem (1).

Zaczęło się niepozornie, od dominacji pepota, który na korcie sprawiał wrażenie odprężonego, mecz miał pod pełną kontrolą, w zależności od potrzeby przyspieszał, zwalniał, zgarniał winnery i zmuszał do błędów. A tych bernie popełniał bez liku, długo nie mogąc znaleźć odpowiedniego tempa. Po nieco ponad dwóch kwadransach pepot wysoko wygrał pierwszą partię i z taką samą witalnością przystąpił do drugiej. Pierwsze trzy gemy znów przebiegły pod dyktando pepota, który zasłużenie zapisał je wszystkie na swoje konto. Czwarty gem wygrał bernie, który powoli wyczerpywał limit własnych pomyłek, ale nadal nic nie zwiastowało przełomu. Ten nastąpił w gemie piątym, gdzie bernie szybko wygrał pierwsze trzy punkty. Co prawda pepot zdołał na chwilę wyrównać, ale obraz gry się zmieniał i inicjatywę powoli przejmował bernie. Wysokimi top spinowymi lub podciętymi uderzeniami trzymał pepota na dystans, utrudniając mu ofensywę i czekał na nadarzające się okazje, aby zagrać skrót, zazwyczaj sprzężony potem z lobem albo płasko zaatakować krótszą piłkę. To rozbiło do tej pory zwarte pepotowskie szyki i wymusiło zmianę jego zachowania. O przydziale punktów decydowały teraz niekończące się wymiany, a pepot coraz częściej dawał się w nie wciągać. Zdarzało się nawet, że piłka wiele razy przelatywała nad siatką po wyłącznie slajsowych zagraniach obydwu zawodników. Bardziej korzystał na tym stanie rzeczy bernie, co wkrótce znalazło odzwierciedlenie na tablicy wyników: wygrał cztery gemy z rzędu i po raz pierwszy w meczu objął prowadzenie. Pepot poczuł, że wygrana wymyka mu się z rąk, zaczął się odrobinę niecierpliwić i próbował grać mocniej, aby wytrącić berniemu z ręki jego oręż, lecz głównym skutkiem była tylko większa liczba błędów. W dziesiątym gemie bernie miał do dyspozycji trzy piłki setowe, ale serwujący pepot zdołał je jeszcze wybronić, wyrównując stan seta. Jednak bernie najpierw utrzymał swoje podanie, a w gemie dwunastym wykorzystał już pierwszy break point i panowie wrócili do punktu wyjścia.

Na początku trzeciej odsłony pepot ponownie nabrał lekkości, chociaż kończyła się już druga godzina walki i znów wydawało się, że nic go nie powstrzyma - wygrywał już 3:0, a potem 4:1. Tymczasem bernie, początkowo w odwrocie, wrócił do stawiania skutecznego oporu. Po wyczerpujących kilkunastu minutach zainkasował kolejne trzy gemy i jeszcze raz mieliśmy remis. Napięcie nie ustępowało także w dziewiątym gemie, lecz kiedy pepot przełamał serwis berniego wszystko potoczyło się błyskawicznie. W mgnieniu oka wypracował podwójną piłkę meczową i po krótkiej wymianie już przy pierwszej z nich bernie spudłował, a pepot odetchnął z ulgą, zgarniając do kolekcji kolejne trofeum po wyczerpującej, blisko dwuipółgodzinnej batalii.

Pepot jest przez ostatnie lata najważniejszym graczem rozgrywek, a jego portfolio jest coraz bardziej imponujące. Pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo w regularnych turniejach, z czego trzy tytuły to urobek ostatnich dwóch lat, mało tego - zdobyte w trakcie ostatnich czterech edycji. Aktualny triumfator jesieni, po powtórce tego samego wyczynu z lata. Drugi rok z rzędu króluje jako Najlepszy Zawodnik Sezonu. W przypadku zaś Turnieju Mistrzów - rok temu był pierwszym Czempionem w historii, który wygrał te zmagania i to od razu jako urzędujący Mistrz. Teraz został pierwszym zawodnikiem, który nie dosyć, że więcej niż raz pojawił się w finale, to jeszcze obronił tytuł! Jest więcej niż pewne, że od wiosny ponownie będzie rozdawał karty.

 

Finał 05. edycji Turnieju Mistrzów
11.I
bernie (R) vs pepot (1) 1:2 (2:6, 7:5, 4:6), 2h25

 

 

 

:: O mistrzowski tytuł powalczą bernie i pepot
8 stycznia 2026 r.

 

W nowym roku mamy przyjemność obserwować ostatni, ale najważniejszy akcent Turnieju Mistrzów - część pucharową. Jeden półfinał rozpalił emocje do tego stopnia, że zakończył się przed czasem. Drugi zaś miał niespodziewany przebieg. W najbliższą niedzielę poznamy nowego Mistrza i kolejność pozostałych zawodników na podium.

Półfinał pomiędzy pietro (5) a berniem (R) zapowiadał się ciekawie z kilku powodów. Pietro, czterokrotny triumfator regularnych rozgrywek, przystąpił do Turnieju Mistrzów w doskonałej formie i wygrał wszystkie mecze grupowe, w tym z liderem Rankingu. Po grudniowych spotkaniach był typowany jako jeden z najważniejszych faworytów do zwycięstwa w całych zawodach. Jednakże nie umiał do tej pory znaleźć sposobu na berniego, który po swoim pierwszym, w dodatku niepełnym, sezonie wywalczył pozycję pierwszego rezerwowego, a po rezygnacji dentmara znalazł się bezpośrednio w gronie ośmiu najskuteczniejszych graczy. Już samym awansem do półfinału trwale zapisał się jako pierwszy rezerwowy zawodnik w dziejach, który wyszedł z grupy. Stając przed pietro, którego pokonał już dwukrotnie, miał powody do przynajmniej umiarkowanego optymizmu, co potwierdziło się zaraz po rozpoczęciu meczu. Panowie operowali głównie w okolicach linii końcowej, więc przewagę dość szybko osiągnął bernie, głównie dzięki niespożytym siłom, ofiarnemu odbieraniu każdej piłki i minimalnej liczbie błędów. Aczkolwiek w drugiej odsłonie pietro dokonał odpowiednich korekt, zaczął częściej atakować przy siatce, skracać dystans i wymiany. Taka gra przyniosła pożądany skutek - druga partia padła łupem pietro, który zanotował wreszcie pierwszy w historii wygrany set przeciwko berniemu. Dłużej nie zdołał jednak utrzymać koncentracji, a styl gry przeciwnika wyprowadził go z równowagi do tego stopnia, że przy wysokim prowadzeniu berniego w ostatnim secie zrezygnował z dalszej gry.

Gęstą atmosferę mieli zamiar rozwiać tajpej (2) i pepot (1) - para, której rywalizacja zdążyła już obrosnąć legendą, przede wszystkim dlatego, że ich ostatnie mecze zamieniały się w spektakularne, wyczerpujące widowiska, gdzie kunsztowne popisy po obu stronach utrzymywały napięcie do ostatniej piłki. Tak też wyglądał początek obecnego starcia. Jednakże już w piątym gemie, przy stanie remisu, tajpejowi... zerwał się naciąg, a pech chciał, że tego dnia, inaczej niż zazwyczaj, nie przygotował sobie zapasowej rakiety. Pepot oczywiście natychmiast użyczył mu swojego zapasu, lecz sytuacja i odmienne właściwości sprzętu zdezorientowały go na tyle, że do końca meczu nie był w stanie utrzymać uprzedniego poziomu i poległ z kretesem. Po zaledwie sześćdziesięciu pięciu minutach pepot dostaje kolejną sposobność do rozszerzenia listy swoich mistrzowskich laurów.

W finale zatem pojawili się dwaj gracze piszący nowe rozdziały w kronice zmagań: bernie, który dość niespodziewanie z dziewiątej pozycji utorował sobie drogę na sam szczyt, czego żaden inny rezerwowy zawodnik przed nim nie dokonał oraz pepot, który zapewnił sobie możliwość obrony zdobytego w zeszłym roku tytułu, co jest bezprecedensowym osiągnięciem, a ponadto nikt wcześniej nie figurował dwukrotnie w rejestrze finalistów Turnieju Mistrzów! Bilans ich dwóch dotychczasowych spotkań jednoznacznie przemawia na korzyść pepota, ale raczej nie będzie to dla niego beztroski spacerek.

O trzecie miejsce na pudle pościgają się pietro i tajpej. W tym przypadku siły wydają się być statystycznie bardziej wyrównane - każdy z nich ma na swoim koncie po dwa zwycięstwa nad rywalem, w dodatku dwie ostatnie potyczki trwały po dziewięć kwadransów i trzy sety.

 

Rezultaty - półfinały
4.I
pietro (5) vs bernie (R) 1:2 (2:6, 6:2, 2:5, krecz), 1h55

tajpej (2) vs pepot (1) 0:2 (2:6, 2:6), 1h05

 

 

 

:: Cztery mecze części pucharowej już w nowym roku
29 grudnia 2025 r.

 

Z ceglanego kurzu wyłoniły się półfinałowe pary Turnieju Mistrzów. W obydwu przypadkach ścieżka do rozstrzygnięć była dość zaskakująca. W pierwszą styczniową niedzielę zobaczymy bardzo ciekawe pojedynki.

W Grupie Nieparzystej odbył się ostatni mecz grupowy pomiędzy pepotem (1) i pietro (5). Faworytem spotkania był bez wątpienia pepot, który wygrał w tym roku trzynaście meczów, w tym dziesięć z rzędu. Ponadto pikanterii dodawał fakt wysokiej przegranej pietro w ich ostatnim starciu - finale letniej edycji. Aczkolwiek pretendent podkreślał postępującą optymalizację swojej formy, na co wpłynąć miało nie tylko jego dobre samopoczucie, ale także sprzyjająca mu "sterylność" halowych warunków rozgrywania zawodów, bez uciążliwego słońca, czy wiatru. W dwóch poprzednich występach pokazał się z bardzo dobrej strony i tak też zaczął kluczowy pojedynek przeciw obrońcy tytułu - od wygrania dwóch pierwszych gemów. Pepot szybko odzyskał inicjatywę i przystąpił do znanego wszystkim egzekwowania swoich należności. Zainkasował pięć kolejnych gemów, a chwilę później cały set i nie wyglądało jakby miał się z jakichkolwiek powodów zatrzymywać. Pietro starał się dotrzymywać rywalowi kroku próbując go za wszelką cenę zaskoczyć, co zaowocowało większą liczbą punktów i gemów w drugiej partii, ale nadal pepot był o krok przed nim. W dziesiątym gemie pepot miał do dyspozycji dwie piłki meczowe, nie zdołał jednak zamienić ich na punkty. Skuteczna obrona dodała animuszu pietro, który nadludzkim wysiłkiem doprowadził do gema dodatkowego. Wtedy pepot rozpoczął swój koncert, obejmując prowadzenie 5-2, lecz jego ofensywa ponownie się załamała - wyjątkowa dyspozycja pietro sprawiła, że zagarnął on wszystkie pozostałe punkty i nieoczekiwanie dobrnął do rozstrzygającego super tie-breaka. Obydwaj zdali sobie sprawę z powagi sytuacji i wiedzieli, że nie mogą sobie pozwolić na chwilę słabości. Po niezwykle wyrównanej końcówce, po rozegraniu siedemnastu punktów, przed jeszcze jedną szansą na zakończenie meczu stanął pepot. I znów pietro wyrwał się z matni, po czym wygrał dwa kolejne punkty i wyczerpany dwugodzinną kanonadą z satysfakcją poczuł błogie uczucie udanego rewanżu.

Tymczasem w Grupie Parzystej sprawy się pokomplikowały. Najpierw tajpej (2) poprosił przeciwnika o kilkudniowe odroczenie spotkania z powodu dojmującej niedyspozycji ręki. Tiger (8) wspaniałomyślnie się zgodził, ale dzień później sam się poważnie rozchorował i kiedy doszło do ustalania nowego terminu zdecydował o poddaniu meczu bez walki, gwarantując tajpejowi zwycięstwo w tabeli grupy.

W półfinałach zapowiadają się więc fascynujące bitwy. W pierwszej z nich błyszczący po ostatnich triumfach pietro spotka się z nieobliczalnym berniem (R), pierwszym rezerwowym zawodnikiem, który awansował do części pucharowej. Pietro ma na koncie cztery mistrzowskie tytuły oraz olbrzymie doświadczenie w trudnych i ważnych meczach, wzmocnione bieżącymi sukcesami. Wszak nie można zapominać o jego wyraźnie ujemnym bilansie w starciach z berniem: najpierw nie mógł sobie poradzić z jego specyficznym stylem gry w eliminacjach letniego turnieju, a edycję później skreczował po przegraniu z nim trzech pierwszych gemów. Równie widowiskowa może być batalia tajpeja i pepota, jesiennych finalistów, którzy grając przeciw sobie stają się specjalistami od utrzymywania szali w idealnym niemal stanie równowagi, co przekłada się na monumentalne spektakle o gargantuicznych rozmiarach.

 

Rezultaty - mecze grupowe
28.XII
Grupa Nieparzysta (N)
pepot (1) vs pietro (5) 1:2 (6:3, 6:7 [5-7], 9-11), 2h00

Grupa Parzysta (P)
tiger (8) vs tajpej (2) 0:2 (walk. 0:6, 0:6)

 

 

:: Półfinaliści w komplecie
23 grudnia 2025 r.

 

Po emocjonujących, trzymających w napięciu niedzielnych meczach wyłoniono wszystkich półfinalistów. Do końca rozgrywek grupowych pozostały dwa spotkania i chociaż mogą one wpłynąć na obecną kolejność zawodników w poszczególnych grupach, to skład osobowy najlepszej czwórki nie ulegnie już zmianie.

Jako pierwsi na korcie pojawili się gracze Grupy Nieparzystej - pietro (5) i gregor (3). Przed tym meczem jeszcze każdy scenariusz był możliwy. Pietro miał na koncie jedno zwycięstwo. Gregor zaś dwukrotnie przegrał, jednakże jego pierwsza wygrana mogłaby zmniejszyć tę dysproporcję, a przy pomyślnym układzie - pod warunkiem zwycięstwa w dwóch setach - nawet zapewnić mu awans. To tyle, jeśli chodzi o teorię. W praktyce natomiast wszystkie imaginacje gregora legły w gruzach już po mniej więcej kwadransie gry. Zaczął co prawda od wygrania gema, lecz potem szybko okazało się, że nie jest w stanie nawiązać równorzędnej walki z rywalem, popełniając ogrom niewymuszonych błędów zarówno technicznych, jak i taktycznych, od czasu do czasu tylko zdobywając pojedyncze punkty. Natomiast pietro grał swobodnie, świetnie serwował i od początku kontrolował wydarzenia na korcie. Wynik był łatwy do przewidzenia: pietro ani razu nie dał się przełamać, stracił jedynie trzy gemy i po najkrótszym do tej pory meczu turnieju zanotował drugi triumf, co po raz kolejny pozwoliło mu znaleźć się w gronie półfinalistów.

Na wyłonienie drugiego półfinalisty trzeba było poczekać do końca dnia, ponieważ spotkanie norbinio (7) i pepota (1) zaplanowano jako ostatnie. Pretendent radził sobie bardzo dobrze i dość często szachował obrońcę tytułu swoimi wyprawami do siatki. Dziesięć gemów zaciętej walki nie wyłoniło jednoznacznego przodownika. W jedenastym - norbinio dysponował przewagą i pepot przez chwilę był w opałach. Mistrz jednak powstrzymał zawieruchę, inkasując dwa pozostałe gemy i cały set. Dobra gra norbinio przyniosła mu sporo punktów, aczkolwiek strata seta wpłynęła na istotną zmianę jego taktyki, jak się wkrótce okazało brzemienną w skutkach. W drugiej partii bowiem norbinio częściej operował z głębi pola mocniejszymi zagraniami, co tylko uskrzydliło pepota, który czuł się w takiej formule jak ryba w wodzie. Set potoczył się więc błyskawicznie, a pepot po osiemdziesięciu pięciu minutach odniósł kolejne zwycięstwo, tym razem na wagę awansu.

Finalny pojedynek w Grupie Nieparzystej zapowiada się nad wyraz atrakcyjnie - o pierwszą lokatę rywalizować będą pepot i pietro, każdy z dwiema wygranymi i równą liczbą punktów. Obydwaj mają zagwarantowany udział w części pucharowej, podzielą się tylko miejscami w tabeli. Ostatni raz grali w letnim finale pod koniec sierpnia, ale pietro nie był wtedy w najlepszej formie i zdecydowanie uległ pepotowi. Wygląda jednak na to, że obecnie odzyskał swój mistrzowski potencjał i wysoko zawiesi poprzeczkę.

W Grupie Parzystej w pierwszej kolejności skrzyżowali rakiety gagi (6) i tiger (8). Niżej notowany, jak na najstarszego gracza w historii Turnieju Mistrzów przystało, całkiem racjonalnie nie opiera się na ciągłym podkręcaniu tempa i szukaniu górnych granic swojej wydolności, za to nieustannie udoskonala techniki hybrydowe, wykorzystując do maksimum zmiany tempa i geometrię kortu. Jego niekonwencjonalne zagrania, a w szczególności zabójcze skróty zmusiły gagiego do olbrzymiego wysiłku. Ostatecznie po długich stu minutach i dwóch setach gagi ledwo zdołał się wyrwać z ciągle zastawianych pułapek, definitywnie eliminując tigera z dalszych rozgrywek, jednocześnie samemu zachowując przez kolejne półtorej godziny - do zakończenia następnego starcia - cień nadziei na udział w półfinałach.

Oczekiwanie gagiego nie było pozbawione sensu: jeśli ktoś mógł realnie zagrozić aktualnemu Wicemistrzowi, tajpejowi (2), to był nim świetnie spisujący się półfinalista letniej edycji, bernie (R). Zwycięstwo berniego, nawet w trzech setach, pozostawiłoby gagiemu światełko w tunelu do końca ostatniej kolejki rozgrywek. Zawodnik rezerwowy jednakże miał problem z wejściem w mecz i w zdominowanym przez faworyta secie otwarcia jedyny gem zdobył dopiero pod koniec, po pięciu przegranych. Sytuacja zmieniła się diametralnie w drugiej odsłonie, gdyż opór berniego zaczął krzepnąć, przynosząc mu coraz więcej punktów. Po sześciu gemach na tablicy wyników był remis i zanosiło się na równą walkę z niepewnym zakończeniem. Wtem niespodziewanym gamechangerem okazało się przybycie na korty pepota, który przygotowywał się do wspomnianego wyżej spotkania z norbinio. Obecność utytułowanego Mistrza wybiła tajpeja z rytmu, dodając animuszu przeciwnikowi, co wkrótce zaowocowało stosunkowo szybkim wyrównaniem stanu meczu. Dopiero wówczas tajpej skonsolidował nadwątlone szeregi i w rozstrzygającym super tie-breaku zachował już żelazną koncentrację od początku prowadząc i wysoko go wygrywając.

Grupa Parzysta zasiliła więc szeregi półfinalistów dwoma mocnymi nazwiskami. Pierwszą pozycję w tabeli zajmuje w chwili obecnej bernie. Trwale zapisał się w kronice Turnieju Mistrzów jako pierwszy gracz rezerwowy, który awansował do części pucharowej. Niemniej rozegrał już komplet spotkań i nie ma wpływu na dalszy przebieg wypadków. W ostatniej potyczce wystąpi za to dotychczas niepokonany tajpej, z wyraźnymi widokami na przejęcie fotela lidera. Wystarczy, że wygra jeden set, bez znaczenia jakim stosunkiem. Jego rywalem będzie tiger, który w rozgrywkach nic więcej już nie zyska, wszak w przypadku zwycięstwa w dwóch setach nadal może pokrzyżować tajpejowi szyki.

 

Rezultaty - mecze grupowe
21.XII
Grupa Nieparzysta (N)
pietro (5) vs gregor (3) 2:0 (6:1, 6:2), 1h04
norbinio (7) vs pepot (1) 0:2 (5:7, 1:6), 1h25

Grupa Parzysta (P)
gagi (6) vs tiger (8) 2:0 (6:4, 7:5), 1h40
tajpej (2) vs bernie (R) 2:1 (6:1, 3:6, 10-5), 1h29

 

 

 

:: Wkrótce kluczowe rozstrzygnięcia
19 grudnia 2025 r.

 

Drugą kolejkę grupową Turnieju Mistrzów udało się rozegrać jedynie w połowie ze względu na nieobecność kilku graczy. Emocji jednak nie zabrakło - obydwa mecze zakończyły się super tie-breakami. W najbliższą niedzielę na kort wyjdzie komplet zawodników i możliwe, że poznamy już teraz skład najlepszej czwórki.

Jedyny mecz w zeszły weekend rozegrali gregor (3) i norbinio (7) w Grupie Nieparzystej. Początkowo wiosenny finalista grał dość agresywnie i dzięki temu kontrolował przebieg spotkania, wysoko wygrywając pierwszy set. Z rozpędu wygrał jeszcze pierwszy gem drugiej partii, lecz wkrótce stracił animusz i powoli przestawał wywierać presję na rywalu. Norbinio natychmiast wykorzystał okazję i zaczął zdobywać najważniejsze punkty. Zmieniał rytm gry i często wyprawiał się do siatki już w pierwszej części, ale dopiero teraz - wobec pogłębiającej się apatii gregora - pojawiły się satysfakcjonujące efekty. Im dłużej trwał pojedynek, tym norbinio pewniej powiększał przewagę. W super tie-breaku norbinio od początku prowadził i choć gregor był blisko wyrównania, to jednak nie znalazł już sił, żeby przeważyć szalę. Ostatecznie norbinio wygrał pierwszy swój mecz w ramach Turnieju Mistrzów odbudowując swoje szanse na wyjście z grupy. Mimo przegranych dwóch spotkań także gregor ma jeszcze uchylone drzwi do półfinału, ale musiałby wygrać ostatnią bitwę w dwóch setach i liczyć na korzystne dla niego wyniki w innych starciach.

Na środę przełożyli swój mecz zawodnicy z Grupy Parzystej - gagi (6) i bernie (R). Widowisko już od pierwszej piłki zapowiadało się na wyrównane. Każdy z setów został  rozstrzygnięty po dziesięciu gemach, chociaż równie dobrze mogło ich być po trzynaście. Zwycięzcę wyłonił dopiero super tie-break, w którym więcej zimnej krwi zachował bernie i to on zgarnął całą premię. Triumfator ma teraz na koncie dwa zwycięstwa i awans na wyciągnięcie dłoni, choć jeszcze bez stuprocentowej pewności. Jeśli mu się to uda będzie pierwszym zawodnikiem rezerwowym w historii rozgrywek, który tego dokonał. Gagi z dwoma porażkami jest w odmiennej sytuacji, co nie znaczy, że definitywnie odpadł z rozgrywek. W ostatnim spotkaniu nadal gra o stawkę, chociaż nie wszystko już zależy tylko od niego, a od pozostałych wyników.

 

Rezultaty - mecze grupowe
14.XII
Grupa Nieparzysta
gregor (3) vs norbinio (7) 1:2 (6:2, 1:6, 7-10), 1h30

17.XII
Grupa Parzysta
gagi (6) vs bernie (R) 1:2 (4:6, 6:4, 6-10), 2h05

 

 

 

:: Bez niespodzianek po pierwszej kolejce
12 grudnia 2025 r.

 

Nowej, świeckiej tradycji stało się zadość i w piątym Turnieju Mistrzów znów do akcji wkroczył zawodnik rezerwowy. Jedynie w drugiej edycji, przed trzema laty, wszyscy zgłoszeni zawodnicy dotrwali do końca eliminacji. Tymczasem w pierwszej kolejce zwycięzcy rozstrzygali mecze szybko i zdecydowanie.

Formalnie dzień przed pierwszymi spotkaniami wycofał się z zawodów dentmar (4), którego pokonała dokuczająca mu już od pewnego czasu kontuzja kolana. Trzymamy kciuki za szybki powrót do pełnej dyspozycji i start wiosną. Zastąpił go pierwszy rezerwowy - bernie, który w Rankingu kończącym sezon piastuje pozycję dziewiątą.

Rozgrywki zainaugurowali w Grupie Nieparzystej finalista letniej edycji, pietro (5) i potrójny ćwierćfinalista, norbinio (7). Pietro uczestniczył do tej pory we wszystkich turniejach tej rangi. Gracz niżej rozstawiony debiutował na początku sezonu i gra w Turnieju Mistrzów po raz pierwszy. Spotkali się tylko raz, wiosną, po awansie do najlepszej ósemki i pietro dopiero po trzech setach i blisko trzech godzinach gry zdołał odprawić debiutanta. Tym razem bardziej utytułowany zawodnik grał równo i skutecznie, podczas gdy norbinio często pudłował i nie mógł złapać swojego rytmu gry. Po pięciu kwadransach pietro odnotował pierwszą wygraną w TM od dwóch lat i objął prowadzenie w tabeli grupy.

Zaraz po nich na kort wyszedł Mistrz wiosny, tajpej (2) oraz gagi (6). Wicelider Rankingu przystępował do walki z duszą na ramieniu, bowiem z gagim walczył dotychczas czterokrotnie i zawsze schodził ze spuszczoną głową, ostatni raz w styczniu, kiedy uległ mu w meczu TM o trzecie miejsce. Tegoroczna erupcja świetnej formy tajpeja wyniosła go na sam szczyt i tym pojedynkiem udowodnił, że nie zamierza zwalniać. Pewnie kontrolował przebieg wydarzeń, a gagi miał problemy z koncentracją, precyzją i mocnymi zagraniami rywala. Siedemdziesiąt minut wystarczyło, aby wreszcie tajpej przezwyciężył fatum i po raz pierwszy pokonał gagiego, obejmując przywództwo w Grupie Parzystej.

Najkrótsze starcie miało miejsce w Grupie Nieparzystej, gdzie podwójny Mistrz regularnych zawodów, a zarazem obrońca tytułu TM ze stycznia, pepot (1) podejmował gregora (3). Najlepszy Zawodnik Sezonu 2025 gra niezmiennie na najwyższym poziomie i nie pozostawił gregorowi złudzeń co do starszeństwa. Paradoksalnie jednak gregor opuszczał kort wielce usatysfakcjonowany, bowiem zagrał nareszcie pierwszy mecz od wrześniowej kontuzji, w którym poczuł swoją sprawczość i odzyskał nadzieję na powrót do dawnej formy. Dla pepota to już dwunasty tegoroczny triumf, a jednocześnie dziewiąte spotkanie wygrane z rzędu.

Rankingowi sąsiedzi: bernie (R) i tiger (8) spędzili na mączce najwięcej czasu, bo aż siedem kwadransów. Mecz został przesunięty ze względu na niegroźną kontuzję berniego, ale zupełnie nie przeszkodziło mu to w zwycięstwie - był wszędzie, odpowiadał na każde zagranie, przy minimalnej liczbie własnych błędów. Tiger próbował wszystkich sztuczek ze swojego repertuaru, jednak nic to nie pomogło. Bernie pilnował wyniku i po wyegzekwowaniu piłki meczowej stał się pierwszym od czterech lat zawodnikiem rezerwowym, który wygrał mecz w Turnieju Mistrzów.

 

Rezultaty - mecze grupowe

Grupa Nieparzysta (N)
7.XII
pietro (5) vs norbinio (7) 2:0 (6:4, 6:3), 1h15
pepot (1) vs gregor (3) 2:0 (6:2, 6:3), 1h08

Grupa Parzysta (P)
7.XII
tajpej (2) vs gagi (6) 2:0 (6:3, 6:1), 1h10
10.XII
bernie (R) vs tiger (8) 2:0 (6:3, 6:3), 1h45

 

 

 

:: Mistrzów spotkanie na szczycie
1 grudnia 2025 r.

 

W najbliższą niedzielę rozpoczną się grupowe zmagania piątej edycji prestiżowego Turnieju Mistrzów, które kontynuowane będą w przedświąteczne weekendy i - w razie potrzeby - w ostatni weekend roku. W styczniu zaplanowano część pucharową, w której najlepsza czwórka zacznie od półfinałów. Skład osobowy gwarantuje erupcję niezapomnianych emocji.

Do rozgrywek zgłosiła się cała śmietanka najlepszych graczy ze ścisłej czołówki. Tradycyjnie grupy podzielono na Nieparzystą i Parzystą. W Nieparzystej prym wiedzie obrońca tytułu TM ze stycznia - pepot (1), który dominował przez cały kończący się rok, zdobywając dwa mistrzostwa w regularnych edycjach i przegrywając zaledwie jeden mecz spośród dwunastu rozegranych. Towarzyszył mu będzie gregor (3), finalista turnieju wiosennego, który powraca dopiero do pełnej sprawności po kontuzji w ostatnim ćwierćfinale. Tytuł finalisty w mijającym sezonie ma na koncie także pietro (5), wywalczony latem, po wiosennym półfinale. Grupę zamyka trzykrotny ćwierćfinalista, debiutujący w tym roku norbinio (7).

Po spektakularnym awansie na sam szczyt liderem Grupy Parzystej został tajpej (2), zwycięzca edycji wiosennej, aktualnie piastujący urząd Wicemistrza po kosmicznym pojedynku sprzed sześciu tygodni. O awans powalczy podwójny półfinalista dentmar (4), który latem występował jako lider Rankingu. Do tego samego etapu zmagań dotarł wiosną gagi (6), jeden z trzech zawodników, którzy wzięli udział we wszystkich dotychczasowych edycjach. Jako ostatni awans do najlepszej ósemki wywalczył tiger (8), półfinalista ostatniego turnieju, drugi tegoroczny debiutant.

Zgodnie z regulaminem w razie nieprzewidzianych wydarzeń w odwodzie czekają jeszcze dwaj zawodnicy rezerwowi: bernie (R), który zaczął przygodę z turniejem latem, od razu od półfinału oraz zamykający pierwszą dziesiątkę qlex (R), dwukrotnie w turnieju głównym.

 

 

 

 

 
 

Webmaster: gregor
© 2003-2026 Majaki Corporation
ostatnia aktualizacja: 13/01/26
stat4u