:: Archiwum - edycja wiosenna 2017 [43. | t-28]

 

:: Bombel triumfuje po wspaniałym widowisku
23 maja 2017 r.

Wczorajszy wieczorny spektakl finałowy 43. edycji turnieju Majaki Cup trwał trzy godziny i trzydzieści trzy minuty, co czyni go trzecim najdłuższym meczem w dziejach rozgrywek. Dwaj najlepsi zawodnicy stawki - bombel (1) i misiek (2) -  dostarczyli widzom niemałych emocji, dawkując napięcie według najlepszych receptur. Przy tym usatysfakcjonowana była nie tylko publika, ale i sami zawodnicy.

Jako pierwszy serwował obrońca tytułu. Zaczął z impetem, posyłając potężne płaskie bomby pod końcową linię i szybko wygrał inaugurującego gema. Potem starcie przebiegało według klasycznego wzorca pojedynków w tenisie zawodowym, tyle że... a rebours. Tam bowiem jedno przełamanie często wystarcza do wygrania seta; tutaj wszystkie pozostałe gemy poza pierwszym wygrywali odbierający. Głównym winowajcą był przede wszystkim słaby serwis i to po obu stronach siatki. Dość powiedzieć, że w pięciu rozegranych setach nie zanotowano ani jednego asa serwisowego, aczkolwiek dla pełnego obrazu dodać należy, że kiksy i błędy przy podaniach przeplatały się z mocnymi i szybkimi serwisami, szczególnie w wykonaniu bombla. Set toczył się w ekspresowym tempie, gemy kończyły się po rozegraniu czterech-sześciu punktów. Dopiero w dziewiątym gemie miała miejsce pierwsza równowaga. Serwował wtedy bombel, próbując zakończyć seta. Miał do tego aż osiem okazji. Misiek zdawał sobie sprawę z zagrożenia i jego opór tężał z każdą sekundą. Dwóch nadarzających się szans na przełamanie nie wykorzystał, lecz udało mu się to przy trzeciej próbie. Przez dwadzieścia jeden minut trwania tego gema panowie rozkręcili się na dobre: przyspieszali, zwalniali, bronili się i atakowali drajwami, liftami, slajsami, skrótami, wolejami i lobami, tworząc zajmujące przedstawienie. Co prawda chwilę później serwował misiek i w ciągu dwóch minut przegrał gema i całego seta, ale wydarzenia w dziewiątym gemie zdeterminowały obraz dalszej gry.

Drugi set zdawał się kontynuować tradycje pierwszego: serwujący w pierwszym gemie bombel znów stracił punkty. Wreszcie jednak misiek wygrał swoje podanie. Teraz niemal w każdym gemie pojawiały się równowagi i zacięte próby przechylenia szali na swoją korzyść, a wiązało się to z długimi, soczystymi wymianami, głównie z głębi kortu, ale również przy siatce. Doskonała gra bombla nadchodziła falami, ruszał na przeciwnika angażując wszystkie siły, a zaraz potem stwarzał wrażenie wyczerpanego ogromnym wysiłkiem i posyłał lekkie piłki, lądujące w połowie kortu. Tymczasem misiek odpowiadał na wszystko z niezmąconym spokojem i wyglądał, jakby dysponował niewyczerpanym rezerwuarem energii. Wygrywał 4:1, potem trochę ustąpił rywalowi, ale prowadzenia nie oddał. Odrobienie strat przez wicelidera Rankingu podłamało nieco morale bombla i początek trzeciej odsłony  zdominował misiek, zdobywając trzy z czterech pierwszych gemów. To wyraźnie poderwało do walki obrońcę tytułu. Napiął muskuły i wyprowadzał tak potężne, a przy tym precyzyjne, kątowe ataki płaskimi forhendami, że nawet wszędobylski misiek musiał skapitulować. Bombel zdobył resztę gemów i znowu wysunął się na czoło.

Koszt wygrania pięciu gemów z rzędu był olbrzymi. Misiek wyczekał wzmożone bombardowanie i, wykorzystując zmęczenie przeciwnika, sam przystąpił do natarcia. Zdominował czwartą, zaledwie półgodzinną partię, przejął inicjatywę i zaczął dyktować swoje warunki gry. Bombel momentami ożywał, miał nawet kilka przewag w poszczególnych gemach, ale nie mógł zbyt wiele zrobić, nie zdołał zapisać na swoje konto nawet jednego gema. Jego rzadszy teraz siarczysty atak kończył się w siatce lub na aucie, a kiedy rezygnował z ofensywy, grając na utrzymanie piłki w korcie, natychmiast wykorzystywał to misiek. Symbolem stanu, w jakim znalazł się bombel były jego dwa podwójne błędy serwisowe, które popełnił tracąc dwa ostatnie punkty seta.

Taki obrót spraw był nieco zaskakujący, szybko jednak się okazało, że w piątym secie jeszcze nie wszystko jest przesądzone. Bombel odzyskiwał wigor i nawiązał kontakt punktowy. Może nie grał tak spektakularnie, jak wcześniej, ale też misiek trochę mu pomagał swoimi błędami. Do stanu 3:3 panowie regularnie przegrywali swój serwis. W siódmym gemie misiek swoje podanie wygrał, jednakże zauważył już, że wraca fala tytanicznych torped bombla. Obaj czuli zbliżające się rozstrzygnięcie i postawili wszystko na jedną kartę. Jakiś nierzeczywisty rys miał widok ciężko dyszących, zmęczonych graczy, którzy pod koniec meczu niespodziewanie odpalili nowe pokłady adrenaliny i niezmordowanie biegali do każdej piłki. Wymiany podczas obronionych przez miśka pierwszej i drugiej piłki meczowej były jednymi z najładniejszych w meczu. Wreszcie przy trzeciej misiek wyrzucił piłkę w aut i tym samym bombel zdobył swój czwarty tytuł mistrzowski.

Triumf bombla zapewnił mu fotel lidera, a jego wartość jest tym cenniejsza, że po raz pierwszy udało mu się obronić tytuł. W takiej dyspozycji jest na dobrej drodze aby nie tylko sięgnąć po kolejne wygrane, ale również zdobyć dodatkowo laur Najlepszego Zawodnika Sezonu. Na razie jedynym graczem, który może mu to uniemożliwić jest misiek - dla niego była to dopiero piąta porażka w historii jego występów. Obydwu Mistrzów dzieli od reszty peletonu w Rankingu wielka przepaść punktowa. Ciekawe, czy ktoś podejmie się jej zasypania...

 

Rezultaty - finał

22.V
bombel (1) vs misiek (2) 3:2 (6:4, 4:6, 6:3, 0:6, 6:4)

sędzia: gregor

 

:: Misiek w finale; kolejny pojedynek Mistrzów
17 maja 2017 r.

W przeciwieństwie do ćwierćfinałów mecze półfinałowe okazały się dość jednostronnymi widowiskami. Dwa dni temu bombel (1), a wczoraj wicelider Rankingu misiek (2) wygrali swoje pojedynki szybko i z przytłaczającą przewagą punktową. W walce o uczestnictwo w najważniejszym meczu turnieju brał udział dentmar (4), który musiał zmierzyć się z olbrzymią presją towarzyszącą zawsze takim wydarzeniom. Zwykle kryzysy działają na dentmara mobilizująco, tym bardziej trudno wytłumaczyć paraliż, którego doświadczył we wczorajszych zmaganiach. Nikt nie kwestionuje wspaniałych umiejętności miśka, wielokrotnego zwycięzcy, którego osiągnięcia obrosły już legendą, ale tym razem bohaterem ich spotkania był niewątpliwie dentmar. Bez większej przesady można też powiedzieć, że nie tyle misiek wygrał tę partię, co dentmar ją przegrał. Początek nie zapowiadał tak dramatycznych wydarzeń - pierwsze pięć gemów przechodziło z rąk do rąk, panowie popełniali sporo błędów, lecz to dentmar właśnie wysunął się na prowadzenie. W miarę upływu czasu coraz bardziej rozregulowywały mu się jednak celowniki i częste pomyłki sprawiły, że nie zdobył już ani jednego gema z kolejnych dziesięciu. Po zaledwie siedemdziesięciu minutach awans miśka stał się faktem.

Jeden niezbyt udany mecz nie może przysłonić dotychczasowych sukcesów dentmara: jesienią po raz pierwszy znalazł się w czołowej czwórce zestawienia i startował z czwartym numerem. Mimo, że jeszcze niedawno zmagał się z kontuzją - zdołał dotrzeć do półfinału i przeskoczyć w Rankingu gregora (3), zajmując ostatecznie trzecią pozycję. W letniej edycji dentmar będzie miał komfortową sytuację - ponownie zakwalifikuje się do turnieju głównego bez konieczności rozgrywania meczów eliminacyjnych.

W efekcie dotychczasowych wyczynów miśka można go swobodnie nazwać etatowym finalistą. Poza jednym przypadkiem, kiedy z powodu kontuzji musiał wycofać się z zawodów, awansował do finału w każdym turnieju, w którym wziął udział. Teraz staje przed szansą zdobycia piętnastego tytułu. Przeszkadzał mu w tym będzie bombel, z którym spotyka się na szczycie po raz szósty, w tym trzeci raz z rzędu. Bombel jest w tym roku w wyśmienitej formie, ale nie można zapominać, że bilans ich meczów wypada na korzyść miśka i to on ma większe doświadczenie na kortach. Stawkę podgrzewa dodatkowo wyścig o fotel lidera Rankingu; obaj zajmują ex aequo pierwszą pozycję, finał rozstrzygnie więc także komu przypadnie korona.

 

Rezultaty - półfinały

16.V
misiek (2) vs dentmar (4) 2:0 (6:3, 6:0)

 

:: Siódmy finał bombla
16 maja 2017 r.

Półfinał w górnej części drabinki zakończył się po sześćdziesięciu pięciu minutach. Mistrz turnieju jesiennego bombel (1) podejmował arietis. Początkowe gemy były wyrównane, po pierwszych pięciu arietis nawet prowadziła, jednak obrońca tytułu bacznie obserwował wydarzenia na korcie i po kolejnej kończącej bekhendowej bombie przeciwniczki zaczął unikać wymian w tym kierunku. Trzymał piłkę w korcie, czatował na jej błędy, zaś przy każdej nadarzającej się okazji atakował krosowym forhendem. Okazało się to dobrą taktyką i w efekcie dość szybko odwróciło losy seta. W drugiej części bombel grał nieco bardziej ofensywnie, lecz bez zbędnego ryzyka - nadal koncentrował się głównie na tym, aby nie popełniać błędów. Arietis przyjmowała zaproszenia do dłuższych wymian, aczkolwiek nie była tego dnia w najlepszej formie i ostatecznie musiała uznać wyższość rywala. Nawet przegrana nie zmieni faktu, że zapisała się złotymi zgłoskami w kronice zawodów: po raz pierwszy dotarła do półfinału, co czyni ją także pierwszą kobietą, która osiągnęła ten etap turnieju; jednocześnie wywalczyła fantastyczną, szóstą pozycję w Rankingu, uprawniającą ją do rozstawienia latem, co także jest nadzwyczajnym wynikiem wśród pań - żadna z nich nie grała dotąd jako rozstawiona, ani też nie zajmowała miejsca w najlepszej dziesiątce. Wszystkie te rekordy - co wymaga odrębnego podkreślenia - zanotowano w turnieju z jedną z najmocniejszych obsad w historii! W dodatku nie wygląda to na szczyt możliwości arietis, należy się więc spodziewać, że zagości w czołówce na stałe. Triumfator tymczasem znalazł się w najważniejszym meczu po raz siódmy. Świetna gra i imponujące wyniki predestynują go do sięgnięcia po czwarty puchar. Należy wszakże pamiętać, że w roli obrońcy tytułu bombel występował wcześniej dwukrotnie i ani razu nie udało mu się zdobyć mistrzowskich laurów drugi raz z rzędu. Z kim powalczy w finale 43. edycji dowiemy się dziś wieczorem.

 

Rezultaty - półfinały

15.V
bombel (1) vs arietis 2:0 (6:3, 6:1)

 

:: Zacięte mecze w ćwierćfinale
14 maja 2017 r.

Obrońca tytułu, bombel (1) jest już w półfinale po krótkim, nieco ponadgodzinnym meczu z dawem. Mistrz w pierwszym secie zasadzał się głównie na błędy przeciwnika, raczej nie grał mocnych piłek, nawet serwował ostrożnie, głównie stawiając na precyzję uderzeń. Często oddawał inicjatywę przeciwnikowi i wtedy daw grał pierwsze skrzypce, jednak kluczowe punkty trafiały przede wszystkim do lidera Rankingu. Po pierwszym, zdecydowanie wygranym secie bombel zmienił taktykę i teraz atakował przy siatce. Szybko okazało się, że takim działaniem więcej punktów traci niż zyskuje, więc końcówka znów opierała się głównie na utrzymywaniu piłki w korcie. Takim sposobem bombel po raz kolejny awansował do półfinału. Z kolei daw awansem do najlepszej ósemki wywalczył nomen omen ósme miejsce w Rankingu i latem znajdzie się w elitarnym gronie rozstawionych graczy.

Dwie godziny i dwadzieścia dwie minuty trwała wyczerpująca ćwierćfinałowa batalia pomiędzy gregorem (3) i arietis. Obydwoje podeszli do pojedynku bardzo skoncentrowani, ale na początku tylko arietis zdołała tę koncentrację utrzymać, przeprowadzając wściekłe ataki. Gregor bronił się zaciekle, ale tracił głowę i siły w wyniku bezsensownej bieganiny, zamiast próbować znaleźć odpowiedź na taktykę rywalki. Pierwszego seta kontrolowała arietis i pewnie go wygrała. Już od pierwszej piłki drugiej partii gregor poszedł wreszcie po rozum do głowy, ostudził emocje i zaczął grać swobodniej, w dużej mierze przejmując inicjatywę. Po trzech intensywnych kwadransach pierwszego starcia i w obliczu ofensywy przeciwnika arietis opadła nieco z sił, zaczęła się mylić i oddała pole. Gregor gładko wygrał pierwsze cztery gemy, a później nie miał większych problemów z dokończeniem seta w nieco ponad trzydzieści minut. Taki obraz gry trwał jeszcze przez trzy kolejne gemy, kiedy gregor wysunął się na prowadzenie. Od tej chwili arietis powoli zaczęła odzyskiwać wigor, wygrywając po kolei wszystkie gemy, aż do piłki meczowej przy stanie 5:2. Gregor obronił ten punkt i to pozwoliło mu złapać oddech. Wygrał jeszcze dwa gemy. To był jednak koniec jego dokonań w tym spotkaniu - arietis pilnowała wyniku; gregor obronił jeszcze jedną piłkę meczową, lecz przy drugiej nie trafił w kort, przesądzając o rezultacie. Mimo słabego występu tej wiosny gregor ma szansę utrzymać się w czołowej czwórce Rankingu. Arietis jest obecnie już na szóstej pozycji i ma możliwość awansować jeszcze wyżej. Czeka ją teraz spotkanie z świetnie dysponowanym bomblem.

Także wicelider Rankingu, misiek (2) musiał włożyć trochę wysiłku w spotkanie z pepe (6). Wyrównany pierwszy set zakończył się kilkoma błędami miśka w kluczowych momentach. Tym samym pepe dostał wiatru w żagle i, mając na koncie zwycięstwo w secie, ruszył z impetem walczyć o cały mecz. Wygrał dwa pierwsze gemy, ale zaczął tracić skuteczne podanie i grał coraz bardziej niedokładnie. Tymczasem misiek przeciwnie - skupił się na precyzyjnym plasowaniu piłek, co niemal natychmiast przyniosło wymierne korzyści. Dysproporcja była olbrzymia: misiek wygrał wszystkie pozostałe gemy seta. W trzeciej odsłonie pepe również trochę ochłonął, znów zdobywał punkty, coraz lepiej serwował, więc i gra wróciła do równego poziomu. Z tą różnicą, że misiek pilnował się już do końca i, mimo że nie ustrzegł się pomyłek, pewnie zainkasował seta i cały mecz po niecałych dwóch godzinach walki. Po tym starciu pepe nadal pozostaje w ścisłej czołówce graczy Rankingu i co najmniej utrzyma pozycję startową z edycji wiosennej. Misiek natomiast idzie ostro do przodu, do kolejnego finału.

Chyba najbardziej dramatyczny mecz rozegrali dentmar (4) i qlex (7). Na początku dentmar, jeszcze nie w pełni formy po kontuzji, dał się zaskoczyć rywalowi, który zastosował cały wachlarz swoich umiejętności wraz z ekwilibrystycznymi skrótami. Gra była zacięta i wymagająca, lecz wszystkie ważniejsze punkty i komplet gemów zebrał qlex, który był takim obrotem sprawy równie zdziwiony. Dopiero w drugim secie dentmar otrząsnął się z niemocy dając upust rozpierającej go energii. Wygrał trzy z pierwszych czterech gemów, lecz potem ponownie ustąpił przed sztuczkami qlexa i wydawało się, że losy pojedynku są przesądzone. Dentmar zainkasował tymczasem dziewiątego gema i przełamał qlexa w dziesiątym, wyrównując stan seta. Ten moment zaważył na dalszym przebiegu starcia. Dentmar przyspieszył, zaczął trafiać z większą dokładnością, jednocześnie zwiększając siłę. Szybko doprowadził do trzeciej partii, wybijając qlexa z rytmu. Zaczął się okres dominacji dentmara, który trwał do samego końca. Chociaż qlex nie rezygnował, to broń, którą dysponował przeciwnik okazała się zabójcza: część piłek mógł tylko odprowadzać wzrokiem. Nic więcej nie mogło przeszkodzić dentmarowi w triumfie i po stu pięćdziesięciu minutach pełnej napięcia walki został kolejnym półfinalistą. Na drodze do jego pierwszego, historycznego awansu do finału zawodów stoi już tylko misiek.

 

Rezultaty - ćwierćfinały

10.V
gregor (3) vs arietis 1:2 (4:6, 6:2, 4:6)

11.V
bombel (1) vs daw 2:0 (6:2, 6:4)

11.V
dentmar (4) vs qlex (7) 2:1 (0:6, 7:5, 6:2)

12.V
misiek (2) vs pepe (6) 2:1 (4:6, 6:2, 6:4)

 

:: Ośmioro wspaniałych
10 maja 2017 r.

Mecze 1/8 finału zakończyły się wczoraj wieczorem. Do dalszej rundy awansowało ośmioro zawodników, wszyscy znajdują się teraz na szczycie Rankingu, zajmując pierwszych osiem miejsc. Nie było niespodzianek: wygrywali gracze wyżej notowani. Nie oznacza to jednak, że mecze były jednostronne, a zwycięzcy absolutni.

Obrońca tytułu, bombel (1) spotkał się z prezesem. Zaskakujące, trudne uderzenia Mistrza w pierwszym secie zdezorientowały prezesa. Wyciągnął z tego nauczkę, skorygował ustawienie i w drugiej odsłonie to on częściej przejawiał inicjatywę, aż do dziewiątego gema. Wówczas bombel wyrównał i zdobył przewagę. Co prawda prezes miał jeszcze jedną szansę na doprowadzenie do tie-breaka, ale zamieszanie powstałe na kortach ze względu na kończący się czas rezerwacji skutecznie mu to uniemożliwiło. Bombel nadal zmierza zatem prosto do kolejnego finału. Prezesowi powrót po przerwie nie w pełni się udał - przedtem przegrał jeden mecz grupowy, a jednak zdołał dotrzeć do dziesiątego miejsca i latem znajdzie się w gronie rozstawionych.

Po historycznym awansie z pierwszego miejsca w grupie korek musiał uznać wyższość dawa. Mecz trwał niecałe siedemdziesiąt minut i zakończył się wyraźną przewagą. Niezależnie od tego daw komplementował z dużym uznaniem postawę i umiejętności rywala. Po serii zdecydowanych zwycięstw daw staje przed najtrudniejszym zadaniem w tej edycji rozgrywek - musi stawić czoła świetnie dysponowanemu bomblowi.

Rozstawiony z trójką gregor pokonał w stuminutowym starciu paco (10). Zawodnicy grali bardzo zachowawczo, rzadko decydując się na ataki i o zwycięstwie w dużej mierze zadecydowała mniejsza liczba błędów popełnionych przez gregora. Paco wypadł poza pierwszą dziesiątkę zestawienia, natomiast gregor ma nadal szansę na utrzymanie się w najlepszej czwórce. Czeka go teraz pojedynek z będącą w doskonałej formie arietis, która zajmuje obecnie ósmą pozycję w Rankingu. To efekt ekspresowego, niespełna godzinnego spotkania z bajlo, gdzie zafunkcjonowała niczym dobrze naoliwiona maszyna, w przeciwieństwie do jej ciągle mylącego się przeciwnika.

Wicelider Rankingu misiek (2) bez większych problemów pokonał po godzinie jodę (8), kolejnego zawodnika z czołówki, który tym samym stracił premiowane rozstawieniem miejsce w zestawieniu. Misiek zmierzy się w ćwierćfinale z pepe, po jego zwycięstwie nad debiutującą w turnieju niką. Wbrew zdawałoby się jednoznacznemu wynikowi ich mecz trwał dziewięćdziesiąt minut, obfitując w równowagi i wymianę ciosów. Triumfatorka eliminacji nie była jednak w najlepszej formie, czego głównym powodem był pamiętny trzydniowy maraton meczowy w długi weekend. Nie wszystkie elementy jej gry odpowiednio funkcjonowały, co pepe w pełni wykorzystał, okraszając zwycięstwo świetnym, mocnym serwisem. Będzie miał teraz okazję wypróbować swoje doświadczenie w walce z miśkiem o półfinał. Widowiskowy debiut niki pozwala przypuszczać, że w kolejnych edycjach doczekamy się jej jeszcze lepszych występów.

Ostatnia para ćwierćfinałowa wyłoniła się po meczu turniejowej czwórki, dentmara z pablo (9). Początek obfitował w niewymuszone błędy po obu stronach, obydwu zawodził serwis i dopiero w tie-breaku zaczęło bardziej iskrzyć. Po zainkasowaniu pierwszego seta dentmar już do końca utrzymywał odpowiednią koncentrację, wyzwoloną w trakcie gema dodatkowego i potyczka toczyła się dalej pod jego dyktando. Dobry serwis i woleje zdecydowały o zwycięstwie dentmara po dziewięćdziesięciu minutach zmagań. Pablo wypadł poza pierwszą dziesiątkę, zaś przed dentmarem pojawiła się szansa na półfinał, o który zagra z qlexem (7). Rozpoczynający karierę lenny uległ kontuzji - do tej pory pokazał się z dobrej strony i zadebiutował w Rankingu na pozycji 24.; tak więc qlex znalazł się w kolejnym etapie bez walki.

 

Rezultaty - 1/8 finału

4.V
daw vs korek 2:0 (6:2, 6:2)

6.V
gregor (3) vs paco (10) 2:0 (6:2, 7:5)

6.V
bajlo vs arietis 0:2 (1:6, 1:6)

6.V
qlex (7) vs lenny (D) 2:0 walk. (6:0, 6:0)

7.V
dentmar (4) vs pablo (9) 2:0 (7:6 [7-4], 6:0)

7.V
bombel (1) vs prezes 2:0 (6:2, 7:5)

8.V
misiek (1) vs joda (8) 2:0 (6:4, 6:1)

9.V
pepe (6) vs nika (D) 2:0 (6:2, 6:3)

 

:: Pracowity długi weekend
4 maja 2017 r.

Dziś wieczorem odbyły się dwa zaległe spotkania eliminacyjne ostatecznie zamykające pierwszy etap turnieju. Od dziś zaczynają się mecze 1/8 finału, a zawody przechodzą w tryb pucharowy - teraz nie można sobie pozwolić na błąd, ponieważ skutkuje to zakończeniem udziału w rozgrywkach. Pojawia się drabinka, wkracza do akcji najlepsza czwórka. Prześledźmy jak dobrały się pary turnieju głównego.

Grupa A
Ostatni mecz nie przyniósł niespodzianek. Żelazny faworyt tej grupy daw wygrał po siedemdziesięciu minutach z dżumą, który mężnie stawiał czoła dominującemu rywalowi, lecz przewaga była zbyt wyraźna. Daw zdobył komplet punktów i wraz z debiutującym lennym zajęli punktowane miejsca w tabeli grupy.

Grupa B
Blisko dwie godziny trwała walka barta i pepe (6). Jedynym celem barta było zwycięstwo, bo tylko taki wynik dawał mu awans. Nie ustępował więc nawet na krok, a szala co i raz przechylała się na obie strony. Zdecydowało doświadczenie: stary wyjadacz pepe, mający już premię w kieszeni, zachował w kluczowych momentach zimną krew. Bart popełnił kilka błędów akurat w najgorętszych sytuacjach i musiał pożegnać się z turniejem. Skorzystała na tym arietis, zajmując pewną drugą pozycję.

Grupa C
Po świetnym spotkaniu z prezesem, rozstawiony z siódemką lider grupy qlex z łatwością pokonał w ciągu sześćdziesięciu pięciu minut sumiego i przypieczętował swój awans trzecim zwycięstwem. W 1/8 finału zmierzy się z lennym.

Łatwego życia nie ma za to dobijający się do czołówki Rankingu wspomniany prezes. Ostatnim jego przeciwnikiem był monowiec. Co prawda zdecydowanie pokonał go w pierwszym secie, lecz potem monowiec się podźwignął i odrobił straty. Prezes zrozumiał wówczas, że żarty się skończyły, w finałowym starciu powtórzył sztuczkę z początku i po niecałych dziewięćdziesięciu minutach wywalczył udział w turnieju głównym. Jego pech polega na tym, że w pierwszym pojedynku będzie musiał stanąć naprzeciw obrońcy tytułu, bombla (1).

Grupa D
Wskoczyć na szczebelek drabinki miała ochotę także mary, której przyszłość ważyła się w meczu z bajlo. Zaczęło się po jej myśli: udane zagrania w zestawieniu z błędami bajlo szybko zapewniły jej dość wysokie prowadzenie 4:1. Niestety, opór bajlo stężał, a pokaźna zaliczka punktowa topniała w oczach. W końcu bajlo zainkasował całego seta i plan mary zaczął się chwiać w posadach. Przystąpiła zatem do ostatecznej rozprawy i z impetem dotarła do piłki setowej w dziewiątym gemie. To była ta chwila, kiedy jeszcze wszystko było możliwe. Szansa szybko się ulotniła, bowiem bajlo znów zaczął odrabiać straty i wygrał resztę gemów. Po osiemdziesięciu pięciu minutach mary musiała opuścić kort na tarczy. Nie zmienia to faktu, że rozegrała jeden z lepszych swoich turniejów, wygrywając swój pierwszy mecz i nieznacznie przegrywając z o wiele wyżej notowanymi przeciwnikami. Powody do satysfakcji ma bajlo - po raz pierwszy wygrał grupowe eliminacje i dotarł do dwunastej pozycji zestawienia. W turnieju głównym znów trafia na płeć piękną: najlepszą zawodniczkę w stawce - arietis.

Zwycięstwo bajlo zapewniło awans także jodzie (8), mimo że pozostał mu jeszcze jeden pojedynek do rozegrania i mimo przegrania pierwszego starcia. W tak wyjątkowej sytuacji stanął naprzeciw droby, cały czas łaknącej pierwszego zwycięstwa w historii turnieju. Chociaż broniła się dzielnie przez półtorej godziny - joda okazał się zbyt rutynowanym graczem, kontrolował całe spotkanie i pewnie potwierdził, że drugie miejsce w grupie należy do niego. Radość jody może nieco zakłócać ranga jego kolejnego przeciwnika w turnieju głównym; jest nim wielokrotny mistrz, misiek (2). Należy jednak mieć na uwadze, że joda jest jednym z zaledwie trzech graczy, którym udało się miśka pokonać, w dodatku dokonał tego w finale.

Grupa E
To, co wydarzyło się w ciągu trzech pierwszych dni maja w grupie E jest gotowym scenariuszem krwawego dreszczowca. Najważniejszą bohaterką tych niezwykłych wydarzeń została debiutująca w rozgrywkach nika. Po łatwym pierwszym meczu pozostali na jej drodze bardziej wymagający przeciwnicy. W pierwszym akcie spektaklu gościnnie wystąpił rozstawiony z dziesiątką paco. Od samego początku widać było, że obydwoje nie oddadzą nawet guzika. Świetnie rozpoczęła nika: prowadziła już 4:1, lecz potem pozwoliła paco na pościg, ostatecznie zaś pierwszy set wyślizgnął się jej z rąk. Rozochocony paco zaczął naciskać i w drugim secie po sześciu gemach wysunął się na czoło. Rozstrzygnięcie wydawało się być blisko, jednak mecz został przerwany z powodów technicznych. Owszem, zmagania były zacięte i wyrównane, ale to jeszcze nie powód, żeby kręcić emocjonującą fabułę - dramatyczne zwroty akcji miały dopiero nadejść.

Następnego dnia obydwoje rozegrali pozostałe mecze grupowe. Paco w ciągu godziny pewnie pokonał lopeza i mógł swobodnie planować dalsze podboje. Tymczasem nika stawiła czoła valarowi, którego sytuacja nie była zbyt komfortowa - musiał wygrać, aby zachować szansę na awans. Zaczął imponująco. Dysponując świetnym serwisem zrobił doskonały wstęp w pierwszej części pojedynku. Nie spuszczał z tonu także w drugim secie, aby po zaciętej i wyrównanej walce prowadzić 4:2. W tej chwili potrzebna jest stopklatka i mrożący krew w żyłach komentarz zza kadru. Postawmy się w sytuacji niki: poprzedni mecz przerwany z przegranym pierwszym setem i trudnej sytuacji w drugim; dziś, po przegranym secie, widoki na odbicie od dna w kolejnym także wyglądają niewyraźnie. I co robi nika? Ze stoickim spokojem włącza drugi bieg i wytrąca valarowi oręż z rąk, wygrywając cztery kolejne gemy i całego seta. Twarde warunki napotyka na początku trzeciej odsłony, ale później gra już jak z nut, zdekoncentrowany valar jest w odwrocie. Po stu trzydziestu pięciu minutach nika dopina swego i awansuje do turnieju głównego.

Dopiero dokończenie meczu z paco zdecyduje z kim nika zagra w 1/8 finału. Przed trzecim ciężkim pojedynkiem w ciągu trzech dni ma prawo czuć zmęczenie, ale nie przeszkadza jej to dynamicznie rozpocząć, odrobić straty i wkrótce objąć prowadzenie. Kilka straconych piłek setowych w dwunastym gemie doprowadza do tie-breaka, wówczas nika bez mrugnięcia okiem wygrywa dwiema piłkami i doprowadza do trzeciej partii. To nie koniec namiętności, bowiem - po serii wzajemnych przełamań - paco wychodzi na prowadzenie. Nadchodzi najbardziej krytyczny moment: w dziesiątym gemie paco dysponuje czterema piłkami meczowymi i jest bliski zwycięstwa. Heroiczna obrona przynosi efekt, także psychologiczny - nika przechodzi do kontrataku, doprowadza do drugiego tie-breaka i znowu wygrywa go przewagą dwóch punktów! Dwudniowe, trzygodzinne starcie bez wątpienia zapisze się na długo w annałach turnieju, a nika błyszczy w tym momencie jasnym światłem. O tym, czy oślepi nim swojego następnego rywala, pepe, dowiemy się już wkrótce. Paco w turnieju głównym powalczy z gregorem (3).

Grupa F
Dość niespodziewaną porażkę poniósł rozstawiony z dziewiątką pablo. Zmagał się z korkiem, w ostatnim Rankingu notowanym pod koniec trzeciej dziesiątki. Korek grał równo i skutecznie, pewnie wygrywając w pierwszym secie. W drugim secie nie poszło już tak łatwo i potrzebny był gem dodatkowy. Skupiony korek także tutaj wytrzymał napięcie, aby wreszcie dokończyć dzieła i pierwszy raz awansować jako lider grupy. W turnieju głównym zagra z dawem.

Na szczęście pablo miał zaplanowany jeszcze jeden mecz, w którym w niespełna godzinę pokonał oliwkę i dołączył do najlepszej szesnastki, gdzie czeka na niego dentmar (4).

 

Rezultaty - eliminacje grupowe

Grupa A
3.V
dżuma vs daw 0:2 (2:6, 3:6)

Grupa B
2.V
bart vs pepe (6) 0:2 (4:6, 4:6)

Grupa C
3.V
sumi vs qlex (7) 0:2 (1:6, 3:6)

4.V
monowiec vs prezes 1:2 (1:6, 6:4, 2:6)

Grupa D
3.V
mary vs bajlo 0:2 (4:6, 5:7)

4.V
droba vs joda (8) 0:2 (3:6, 4:6)

Grupa E
2.V
lopez vs paco [10] 0:2 (4:6, 1:6)

2.V
nika (D) vs valar 2:1 (3:6, 6:4, 6:2)

1,3.V
paco (10) vs nika (D) 1:2 (7:5, 6:7 [5-7], 6:7 [5-7])

Grupa F
1.V
pablo (9) vs korek 0:2 (3:6, 6:7 [3-7])

3.V
oliwka vs pablo (9) 0:2 (2:6, 3:6)

 

:: Blisko, blisko, coraz bliżej
30 kwietnia 2017 r.

Ostatni dzień kwietnia przyniósł wreszcie czas na podsumowanie gorących dni eliminacyjnych. Sporo ciekawych meczów i dość zaskakujących wyników oraz mętlik sytuacji w niektórych grupach to obraz ostatniego tygodnia. Dopiero cztery osoby wywalczyły pewny awans - reszta rozstrzygnie się po ostatniej kolejce, w trakcie trzech kolejnych dni maja.

Grupa A
Na scenę po raz pierwszy wkroczył lenny, który najpierw w krótkim meczu zdecydowanie pokonał dżumę, aby dwa dni później ulec równie szybko dawowi, który jak na razie wygrywa z dużą swobodą. Daw po trzech kwadransach znalazł się w grupie w arcyciekawej sytuacji, bowiem wystarczyło, żeby w pozostałych meczach zawodnicy nawiązali ze sobą jakikolwiek kontakt punktowy i mógłby on awansować bez konieczności rozgrywania ostatniego spotkania, w dodatku z pierwszej pozycji! Tymczasem z turnieju nagle, z powodu kontuzji, wycofał się carlos (5). I po zsumowaniu dwóch walkowerów sytuacja diametralnie się zmieniła: daw musi teraz wygrać trzeci mecz, żeby przejść do kolejnej rundy.

Grupa B
Rozstawiony z szóstką pepe i arietis, główna rywalka do najlepszej lokaty w tabeli grupy, walczyli o laur pierwszeństwa krótkie sześćdziesiąt minut. W pierwszym secie wymiany były dynamiczne i ciekawe, w drugim arietis popełniała więcej błędów i przegrała wszystkie gemy. Jeszcze krócej trwały zmagania kici i barta; nasza weteranka miała kłopot z serwisem, co musiało spowodować szybkie rozstrzygnięcie.

W drugiej kolejce panie zamieniły sobie przeciwników. O ile kicia kwestię serwisu w meczu z pepe potraktowała z żelazną konsekwencją, o tyle arietis nie dała się zapędzić w kozi róg, nawet dotkliwie przegrywając pierwszego seta z bartem. Początek drugiego to wreszcie popis arietis, wygrywającej pięć pierwszych gemów. Bart co prawda odrobił część strat, ale losy seta były przesądzone. Wkrótce okazało się, że także meczu - bo arietis kontrolowała przebieg finałowej odsłony, po dwóch godzinach notując pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie.

Swoją rankingową przewagę arietis potwierdziła bez strat w pięćdziesięciominutowym pojedynku z kicią. To jednak za mało, bowiem jej awans przestał zależeć od niej samej - pozostał jeszcze mecz pepe i barta: w przypadku zwycięstwa tego ostatniego obydwaj zajmą premiowane miejsca kosztem arietis.

Grupa C
Po krótkich meczach dwa pewne zwycięstwa nad sumim odnieśli prezes i monowiec. Nieco ponad trzy kwadranse na mecz pozostawiło pewien niedosyt, wszyscy więc czekali na przesunięty z pierwszej kolejki hit rozstawionego z siódemką qlexa i wdzierającego się do pierwszej dziesiątki prezesa. Rzeczywiście, było na co czekać. Zaciężni zawodnicy - jak zwykle przeciwko sobie - nie szli na kompromisy, nie ustępując sobie na krok. Długi pierwszy set to triumf qlexa, lecz później prezes wyrównał stan spotkania. Po czterech gemach trzeciej partii spotkanie zostało przerwane i po wznowieniu qlex szybko wysforował się na prowadzenie. W dziewiątym gemie miał piłkę meczową, obronioną przez prezesa, który kontratakował ostatecznie doprowadzając do tie-breaka. Wtedy wypadki przyspieszyły, a więcej zimnej krwi zachował qlex, po blisko dwuipółgodzinnym spektaklu inkasując cenne zwycięstwo, dające bezpośredni awans. Prezes musi wygrać ostatni mecz, aby dołączyć do drabinki turnieju głównego.

Grupa D
Rozstawiony z ósemką joda walczył z bajlo, losowanym z drugiego koszyka. Nie bez trudu dawny mistrz pokonał w pierwszym secie pretendenta do prymatu w grupie. W drugim sprawy się jednak pokomplikowały i bajlo pewnie doprowadził do seta trzeciego. Tam czarny sen tenisisty przeżył na jawie joda, który był blisko zwycięstwa, wygrywając 4:1. Od tamtego momentu wszystkie kluczowe punkty łącznie z meczbolem zdobywał jedynie bajlo. Sto pięć minut wyłoniło nowego lidera grupy.

Na świeżo zdobytym siedzisku bajlo umościł się wygodniej kilka dni później w spotkaniu z drobą. Pięć minut zabrakło do pełnej godziny, w trakcie której bajlo oddał tylko dwa gemy. O drugą pozycję w grupie upomniał się joda pokonując mary w dwóch setach, choć pierwszy musiał zostać rozstrzygnięty w gemie dodatkowym. Nadal trójka graczy ma szansę na turniej główny.

Grupa E
Godzinę trwał debiut niki, która podejmowała lopeza. Po pierwszym secie nie było żadnych wątpliwości komu należy się premia. Lopez podejmował jeszcze próby odwrócenia wydarzeń, łącznie z obroną dwóch piłek meczowych w ósmym gemie, lecz bezskutecznie. Ta porażka nie dodała skrzydeł lopezowi, który w następnej kolejce musiał dotrzymywać kroku valarowi. W siedemnaście minut od pierwszego serwisu valar zdobył punkt kończący pierwszą część potyczki. W drugim secie valar był już myślami daleko dalej i lopez mógł przez to odrobić trochę strat, aż wreszcie wygrał tie-break. Niedługo cieszył się zwycięstwem - valar ponownie przykręcił śrubę i przez dwadzieścia minut znów dominował. Teoretycznie wszyscy mogą jeszcze awansować. W praktyce przegrany set może valara drogo kosztować.

Grupa F
Zdecydowane zwycięstwa stały się udziałem rywali oliwki: szybko wygrywali starcia z nią korek i kondzio. W końcu i oni spotkali się ze sobą w wyniszczającym stupięćdziesięciominutowym boju. Bardzo dobrze zapisał się w statystykach kondzio dominując w pierwszej części. W trakcie drugiego aktu już było wiadomo, że widowisko potrwa znacznie dłuższą chwilę: korek wyrównał i nie spuszczał z tonu również w rozstrzygającej partii, kiedy to zainkasował dwa punkty więcej w dogrywce. Korek zagra w drugiej części zawodów, oliwka odpada, pablo (9) gra i może wejść do puli, kondzio już nie gra, ale w teorii też może trafić na wyższy poziom.

 

Rezultaty - eliminacje grupowe

Grupa A
25.IV
dżuma vs lenny (D) 0:2 (2:6, 1:6)

27.IV
daw vs lenny (D) 2:0 (6:1, 6:1)

29.IV
carlos (5) vs dżuma 0:2 walk. (0:6, 0:6)
lenny (D) vs carlos (5) 2:0 walk. (6:0, 6:0)

Grupa B
26.IV
pepe (6) vs arietis 2:0 (6:4, 6:0)
kicia vs bart 0:2 (0:6, 2:6)

28.IV
pepe (6) vs kicia 2:0 (6:0, 6:0)
arietis vs bart 2:1 (2:6, 6:4, 6:2)

30.IV
kicia vs arietis 0:2 (0:6, 0:6)

Grupa C
25.IV
prezes vs sumi 2:0 (6:1, 6:3)

28.IV
monowiec vs sumi 2:0 (6:3, 6:1)

29.IV
qlex (7) vs prezes 2:1 (6:2, 3:6, 7:6 [7-3])

Grupa D
24.IV
joda (8) vs bajlo 1:2 (7:5, 3:6, 4:6)

27.IV
bajlo vs droba 2:0 (6:0, 6:2)

28.IV
joda (8) vs mary 2:0 (7:6 [7-5], 6:2)

Grupa E
25.IV
nika (D) vs lopez 2:0 (6:1, 6:3)

29.IV
valar vs lopez 2:1 (6:1, 6:7 [4-7], 6:2)

Grupa F
25.IV
korek vs oliwka 2:0 (6:0, 6:2)

27.IV
kondzio vs oliwka 2:0 (6:0, 6:1)

29.IV
korek vs kondzio 2:1 (2:6, 6:4, 7:6 [7-5])

 

:: Refleksyjna inauguracja niedzielna
24 kwietnia 2017 r.

Pierwszym dniem aktywnych gier była niedziela. Z każdą kolejną grupą mecze stawały się dłuższe. W grupach oznaczonych najdalszymi literami pojedynki były najdłuższe i w dodatku bliźniaczo do siebie podobne. Ciekawy początek eliminacji.

Grupa A
Na początek doszło do pojedynku nominalnie najlepszych zawodników w grupie. Rakiety skrzyżowali rozstawiony z piątką carlos i półfinalista zeszłej edycji daw. Losy spotkania rozstrzygnęły się zaledwie w ciągu trzech kwadransów: daw nie pozostawił carlosowi żadnych złudzeń i wyraźnie dał do zrozumienia, że interesują go tylko miejsca na podium.

Grupa C
Pół godziny dłużej trwało spotkanie, w którym zagrali rankingowa siódemka - qlex i monowiec. Pewnie wygrał qlex, choć na drugiego seta trzeba było przeznaczyć tyle samo, co w grupie A na cały mecz, a monowiec obronił cztery piłki meczowe.

Grupa D
Dwie urocze zawodniczki mary i droba potrzebowały do rozstrzygnięcia aż półtoragodzinnego spektaklu. Także tutaj drugi set był bardziej wyrównany. Między innymi dlatego, że panie walczyły o pierwsze swoje zwycięstwo w historii występów w turnieju. Udało się to mary; droba pozostaje nadal bez wygranego meczu.

Grupa E
W końcu rozegrano syjamskie spotkania, o których mowa we wstępie. Rozstawiony z dziesiątym numerem paco i valar - niedawno jeszcze notowany w pierwszej czwórce - toczyli zajmujący, zaciężny bój, którego pierwszy akt trzeba było rozstrzygnąć w tie-breaku. I chociaż valar cały czas prowadził - to właśnie paco postawił kropkę nad "i", wygrywając o dwie piłki więcej. W drugim secie sytuacja się powtórzyła i po stu pięciu minutach paco skutecznie zrobił pierwszy krok do utrzymania pozycji lidera grupy.

Grupa F
Tymczasem kilka godzin później historia się powtórzyła. Sto pięć minut wyniszczającej walki, identyczny wynik, wygrana dwiema piłkami w tie-breaku, istne déja vu! Dziewiąty zawodnik Rankingu pablo naprzeciw kondzia. Prowadził wysoko kondzio, aby w gemie dodatkowym stracić prymat, a potem, po długich wymianach drugiej odsłony, ulec w dwunastu gemach, przy znakomitej grze obronnej. Wreszcie: pablo, tytularny lider grupy pokonał przeciwnika, który również swego czasu notowany był w pierwszej czwórce zestawienia. Zadziwiająca dyscyplina, trzeba przyznać.

 

Rezultaty - eliminacje grupowe

Grupa A
23.IV
carlos (5) vs daw 0:2 (1:6, 2:6)

Grupa C
23.IV
qlex (7) vs monowiec 2:0 (6:3, 6:3)

Grupa D
23.IV
mary vs droba 2:0 (6:2, 7:5)

Grupa E
23.IV
paco (10) vs valar 2:0 (7:6 [7-5], 7:5)

Grupa F
23.IV
pablo (9) vs kondzio 2:0 (7:6 [7-5], 7:5)

 

:: Wiosenne rozgrywki rozpoczęte
21 kwietnia 2017 r.

Dwie dziewczynki oddelegowane do regulaminowych losowań uruchomiły wczoraj swoimi maleńkimi rączynami mechanizmy turnieju wiosennego, rozpoczynając tym samym nowy sezon rozgrywek. Wydaje się, że po zastosowaniu drobnych zmian w zasadach zmagań i wprowadzeniu dodatkowego koszyka losowań skład grup eliminacyjnych stał się bardziej zrównoważony. Zobaczymy jak wpłynie to na wyniki...

W ciągu dwunastu dni, począwszy od jutra, rozegranych zostanie trzydzieści sześć pojedynków, których celem będzie skompletowanie drabinki turnieju głównego. Druga faza rozpocznie się tuż pod długim weekendzie, a zakończy finałem 21 maja. Z kuluarowych rozmów wiadomo, że gracze nie mogą się już doczekać pierwszego serwisu. Pozostaje pytanie, czy aura za oknem doceni powagę sytuacji i dostosuje się do powszechnych oczekiwań.

 

:: Punktacja startowa Rankingu przed edycją wiosenną
19 kwietnia 2017 r.

Wkrótce pojawią się w Rankingu pierwsze punkty zdobywane w bieżącym turnieju. Punktacja bieżąca (startowa) Rankingu przed edycją wiosenną obejmuje dwa poprzednie turnieje i do niej będzie dodawany nowy dorobek punktowy. To zestawienie obrazuje na co obecnie mogą liczyć poszczególni zawodnicy.

O fotel lidera zawalczą finaliści ostatnich rozgrywek bombel (1) i misiek (2), którzy posiadają obecnie identyczną ilość punktów. I są bezkonkurencyjni w walce o palmę pierwszeństwa, bowiem nawet gdyby któryś z graczy zajmujących trzecie miejsce wygrał cały turniej - dystans jest zbyt duży, żeby zagrozić dominującej dwójce.

Najwyższą zatem zdobyczą dla pozostałych zawodników czołówki mogą być pozostałe dwie pozycje w pierwszej czwórce, premiowane zwolnieniem z eliminacji grupowych. Największe na to szanse ma trójka zawodników zajmujących aktualnie trzecie miejsce: gregor (3), dentmar (4) i carlos (5) oraz szósty pepe (6). O utrzymanie statusu rozstawionego zawodnika zawalczy qlex (7). Nie będzie to proste, bowiem depczą mu po piętach arietis, prezes i daw, którzy dotarli już do puli rozstawionych, a bez wątpienia mają apetyty na więcej. Spoza pierwszej dziesiątki startują joda (8), pablo (9) i paco (10). Największy spadek zanotował rozstawiony rok temu z czwórką valar, który rozpoczyna sezon na miejscu 27.

Tymczasem, w przeddzień losowania składu grup eliminacyjnych, możemy ogłosić wynik meczu kwalifikacyjnego. Skład skompletował lenny, który po godzinnym meczu wygrał z dziadkiem i już od soboty, podobnie jak pozostali, będzie mógł rozpocząć rozgrywki grupowe.

Losowanie już jutro.

 
Rezultaty - mecz kwalifikacyjny

18.IV
lenny vs dziadek 2:0 (7:5, 6:2)

 

:: Rekrutacja zakończona, potrzebny mecz kwalifikacyjny
12 kwietnia 2017 r.

Zakończono rekrutację do czterdziestej trzeciej edycji zawodów. W zmaganiach wezmą udział wszyscy najważniejsi gracze, stanowiący trzon Rankingu Majaki Cup.

Z numerem pierwszym zostanie rozstawiony oczywiście najlepszy zawodnik zeszłego sezonu - bombel, który doskonali coraz bardziej swoje tenisowe rzemiosło i jest murowanym faworytem. Z dwójką wystąpi czternastokrotny triumfator - misiek, mistrz i wicemistrz ostatnich edycji. Ta para bez wątpienia ma największe szanse na trzecie z rzędu i szóste w historii spotkanie w finale. Zwolnienie z rozgrywek grupowych uzyskali także rozstawiony z trójką gregor, finalista z zeszłej wiosny oraz dentmar, numer cztery, który po raz pierwszy wywalczył pozycję w najlepszej czwórce zestawienia.

Kolejnych sześciu najlepszych zawodników, zamykających grono rozstawionych, pełnić będzie funkcje liderów poszczególnych grup. Znaleźli się wśród nich: carlos (5), pepe (6), qlex (7), joda (8), pablo (9) i paco (10).

Wprowadzony w bieżącej edycji dodatkowy koszyk podczas losowania zawiera osoby zajmujące następne sześć miejsc w klasyfikacji. Trafią do niego świetni gracze, m.in. arietis, prezes, daw i valar. Należy się zatem wkrótce spodziewać przetasowań w górnej części Rankingu, gdzie konkurencja jest coraz większa.

W edycji wiosennej nie zagra trzech zawodników z jesieni: klimek, tomaszek i tomi, powróci za to po krótkiej przerwie dżuma. Akces zgłosiła również trójka całkiem nowych graczy. Prawdopodobnie najważniejszą postacią spośród nich będzie utytułowana nika, która jest kolejną kobietą odważnie stającą w szranki z brzydszą płcią i jednocześnie poszerzającą żeńską reprezentację do sześciu przedstawicielek, co stanowi nowy rekord w historii zawodów. Ostatnie wolne miejsce, zgodnie z regulaminem, zostanie obsadzone przez zwycięzcę meczu kwalifikacyjnego, w którym zagrają pozostali debiutanci: lenny i dziadek.

Losowania składu grup eliminacyjnych nastąpią zgodnie z planem w następny czwartek.

 

:: Startuje rekrutacja do turnieju wiosennego!
8 kwietnia 2017 r.

Witamy w nowym, piętnastym już sezonie rozgrywek w ramach turnieju Majaki Cup. Niniejszym rozpoczynamy rekrutację do czterdziestej trzeciej edycji rozgrywek - turnieju wiosennego 2017. Przewidziane przez regulamin losowania odbędą się 20 kwietnia, zaś dwa dni później rozpoczną się eliminacje grupowe. Od 4 maja trwał będzie turniej główny, zakończony finałem 21 maja.

Zmagania przyjmą ponownie formułę dwudziestoośmioosobową. Jednocześnie doszło do niewielkiej korekty regulaminu i stworzenia dodatkowego koszyka podczas losowań. Znajdą się w nim zawodnicy zajmujący w Rankingu pierwszych sześć miejsc następujących po miejscach premiowanych rozstawieniem, dzięki czemu zmniejszy się ryzyko występowania tzw. grup śmierci, do których mogli jednocześnie trafić najmocniejsi zawodnicy.

Prosimy o pilne przesłanie zgłoszenia. Rekrutacja zakończy się najpóźniej w poniedziałek, 10 kwietnia o godz. 20:00. W związku z dużym zainteresowaniem udziałem zamknięcie listy zawodników może jednakże nastąpić niebawem, przed wyznaczonym terminem.

Jednocześnie informujemy osoby planujące już swoje letnie urlopy, że ustalono także terminy następnego, letniego turnieju, który potrwa od 3 czerwca do 2 lipca.

Powodzenia!

 

 
dol_1.gif

Webmaster: gregor
© 2003-201
6 Majaki Corporation
ostatnia aktualizacja:
21/04/16