| |
:: Archiwum - edycja letnia 2025 [68. | t-28]
:: Pepot po raz czwarty zdobywa mistrzowskie laury
2 września 2025 r.
Mistrzem letniej edycji został pepot. W czterech turniejowych meczach nie stracił seta, a w samym finale oddał zaledwie trzy gemy. To jego czwarty tytuł, który otwiera mu drogę do zdublowania godności Najlepszego Zawodnika Sezonu.
Opóźniony finał letnich zawodów odbywał się w ekstremalnie trudnych warunkach - nie dość, że przy wtórze odgłosów brygady budującej trybuny na zbliżający się szybkimi krokami szczeciński Challenger, to jeszcze tuż po remoncie kortu centralnego. Wydawać by się mogło, że nie można sobie wymarzyć lepszej nawierzchni niż świeżo położona i każdy bez wyjątku cmokał z zachwytu patrząc na imponujący plac gry z poziomu widowni. Jednakże po wejściu na kort czar częściowo pryskał, bowiem mączka jeszcze nie zdążyła się odpowiednio związać, co przy bardziej dynamicznych akcjach powodowało powstawanie nierówności, a piłki czasem odbijały się nieco niżej niż powinny.
Po raz czwarty w najważniejszym meczu edycji spotkali się pietro (5) i pepot (3). Choćby z tego względu spodziewano się wysokiej temperatury pojedynku. Na samym początku pojedynku świetnie zaprezentował się pietro. Grał ofensywnie i odważnie, od pierwszej wymiany rozpychając się na korcie. Pepot rozpoczął serwisem i był lekko zdezorientowany, gdy od razu musiał bronić potrójnej piłki na przełamanie. Dwa razy mu się to udało, ale trzecią szansę wykorzystał pietro, który chwilę potem zaczął swoje podanie od asa serwisowego. Soczysty serwis pietro sprawiał sporo kłopotu, ale dzięki swojej charakterystycznej stoickiej postawie pepot szybko opanował sytuację i - mimo ciągłego naporu rywala - zdołał po zaciętym, blisko siedmiominutowym gemie, odrobić stratę przełamania. Metodyczne, wręcz beznamiętne zagrania pepota wyraźnie wytrąciły przeciwnikowi oręż z ręki. Niepostrzeżenie pepot przejął inicjatywę umiejętnie atakując i skutecznie się broniąc, a zewnętrzne przeszkody i odgłosy nie robiły na nim większego wrażenia. W przeciwieństwie do pietro, który stracił początkową dynamikę. Dość szybko przegrał aż jedenaście punktów z rzędu, a potem jeszcze trzynasty i dopiero w szóstym gemie przezwyciężył dotychczasowy impas. Jednak nawet najlepsze zagrania pietro napotykały nieprzezwyciężony mur. W siódmym gemie pepot serwował po zwycięstwo w pierwszym secie, szybko wypracował podwójną piłkę setową, ale pośpiech na chwilę zniweczył jego plan. Popełnił dwa podwójne błędy serwisowe i chociaż miał jeszcze jedną okazję do zakończenia tej części starcia - po swoich błędach oddał gem pietro. Zaraz jednak zdecydowanie przełamał przeciwnika i po czterdziestu minutach zapisał na swoim koncie pierwszy set.
W drugiej odsłonie pietro popełniał coraz więcej niewymuszonych błędów i chociaż próbował urozmaicać grę - nie przyniosło to zamierzonych efektów. Nadal bardzo dobrze serwował, ale piłki po returnach w większości błyskawicznie wracały; wypracował także kilka dogodnych sytuacji do winnerów, ale w ostatnim momencie pudłował. Pepot tymczasem okrzepł jeszcze bardziej, bronił się, przyspieszał w odpowiednich momentach i coraz lepiej podawał. Po zaledwie dwudziestu dwóch minutach wygrał wszystkie gemy, w tym dwa serwisowe - do zera. Pietro zdobył jedynie siedem punktów w całej partii przy dwudziestu czterech rywala i tylko dwa przy jego serwisie. Ani razu nie odnotowano równowagi.
Wydawało się, że pietro zmobilizował siły na początku trzeciego starcia. Zauważalnie lepiej zagrał w pierwszym gemie, choć nie udało mu się go wygrać, aby zaraz potem utrzymać swoje podanie. Wszyscy, a szczególnie pepot, mieli w pamięci brawurowe zwycięstwa pietro, kiedy to dwa ze swoich czterech tytułów mistrzowskich wywalczył wracając z zaświatów po przegranych dwóch pierwszych setach. Jednakże tym razem erupcja skuteczności pietro szybko wygasła i ostatnie gemy były już pokazem dominacji pepota, który raptem po niecałych stu minutach wykorzystał pierwszą piłkę meczową, co czyni ten finał najkrótszym od siedmiu lat i dwudziestu dwóch edycji.
Pepot zdobywając czwarte mistrzostwo zrównał się w tej materii z pokonanym przeciwnikiem, a jednocześnie wyrównał dotychczasowy bilans ich spotkań. Do obrony tytułu przystąpi jako lider Rankingu, bez straty seta, z wielkimi szansami na zwycięstwo w rocznym zestawieniu. W letnim notowaniu zostawił też w tyle całą turniejową czołówkę osiągając przewagę aż osiemnastu punktów nad wiceliderem. Musi jednak wspiąć się teraz na wyżyny swoich umiejętności, bowiem w Rankingu edycji jesiennej posiada identyczną liczbę punktów, jak triumfujący wiosną tajpej. Do ich ewentualnego starcia może dojść dopiero w finale, a jeśli się nie spotkają to szanse na zdobycie szarży Najlepszego Zawodnika Sezonu będzie miał ten, który dotrze dalej od konkurenta.
Pietro nie wykorzystał szansy na powrót do najlepszej czwórki, ale pozostaje w ścisłej czołówce graczy, czego dowiódł pokonując w drodze do finału najpierw obrońcę tytułu, a potem Mistrza lata sprzed roku. Ostatecznie może też liczyć na odzyskanie uprzywilejowanego miejsce na szczycie, bowiem jeśli wygra swoją grupę - już na początku turnieju głównego będzie zajmował z solidną punktacją czwartą lokatę. Piątka i szóstka będą musiały awansować wtedy aż o dwie rundy dalej niż pietro, żeby go dogonić.
Finał 68. edycji
31.VIII
pietro (5) vs pepot (3) 0:3 (2:6, 0:6, 1:6), 1h38
Sędzia Główny: gregor
:: Pietro melduje się w finale, rozstrzygnięcie jeszcze w sierpniu
20 sierpnia 2025 r.
W środku sezonu urlopowego rozegrano zaległe mecze letnich zawodów i wyłoniono drugiego finalistę, którym został Mistrz zeszłorocznej wiosny - pietro. Finał zaplanowano na ostatni dzień sierpnia, równolegle do pierwszej kolejki eliminacji grupowych turnieju jesiennego.
Tydzień temu, po okrągłym miesiącu oczekiwania, rozegrano zaległy ćwierćfinał pomiędzy tajpejem (4) i pietro (5). Historia ich pojedynków jest krótka, bowiem pierwszy raz trafili na siebie dopiero w jedenastym wspólnym turnieju, jesienią przed dwoma laty, kiedy to w dwóch setach wygrał pietro. Wówczas tajpej po raz pierwszy w karierze pojawił się w półfinale. Przez cały zeszły sezon ta sztuka mu się udawała, aż w końcu wiosną tego roku, w poprzedniej edycji, ponownie dotarł do najważniejszej czwórki, aby trafić na... pietro. I tym razem w ciężkiej trzysetowej batalii tajpej zrewanżował się za tamtą porażkę, ostatecznie wygrywając potem cały turniej. Teraz startował w roli obrońcy tytułu, jako jeden z faworytów, zaś pietro, skądinąd świetny gracz, podejmował go w ćwierćfinale tylko dlatego, że przegrał jeden mecz w eliminacjach grupowych i trafił na przeciwległą niż wszyscy się spodziewali stronę drabinki. Długo wyczekiwana potyczka przyniosła wiele emocji i zwrotów akcji i do końca trzymała w napięciu, tym bardziej, że odbywała się w specyficznych warunkach, przy mocnych powiewach wiatru. Najpierw pietro nieznacznie wygrał pierwszy set, lecz wyraźnie uległ w drugiej partii. W rozstrzygającej odsłonie tajpej poszedł za ciosem i na początku objął prowadzenie. Pietro jednak zdołał odwrócić wynik i po dziewięciu kwadransach odprawił Mistrza wiosny. Już po tym meczu odzyskał swoją nominalną piątą pozycję, wyprzedzając pokonanego w innym ćwierćfinale gagiego (6).
Na pietro już od miesiąca czekał w półfinale lider zestawienia, dentmar (1). Zawodnicy mieli okazję przetestować świeżo wyremontowany kort centralny, który został oddany do użytku zaledwie trzy dni wcześniej. Ściślej rzecz ujmując kort ma nową nawierzchnię, lecz nadal jest placem budowy, gdzie brakuje bocznych ogrodzeń, a w dniu meczu brakowało także czynnego ujęcia wody (jak się potem okazało to robotnicy odcięli wąż, bo im był potrzebny!). Nowa mączka nie zdążyła się jeszcze uleżeć, więc kort był miękki, a brak wody w ciepłe przedpołudnie spowodował, że dodatkowo unosiły się nad nim kłęby kurzu. W takich warunkach lepiej odnalazł się pietro, obejmując na początku wysokie prowadzenie po wygraniu czterech z pięciu pierwszych gemów. Dentmar mozolnie zaczął odrabiać straty i dotarł do dwóch break pointów w ósmym gemie, będąc o włos od wyrównania. Aczkolwiek pietro umiejętnie korzystał ze slajsów, które na takiej nawierzchni sprawiały sporo niespodzianek i w efekcie zgarnął pozostałe gemy. W drugiej partii panowie przełamywali się wzajemnie przez pierwsze sześć gemów. W siódmym dentmar był blisko kolejnego przełamania, wygrywając pierwsze trzy punkty. Pietro wytrzymał presję i obronił serwis, co wzmocniło jego przewagę. Przed upływem dwóch godzin gry pietro zainkasował piłkę meczową i po trzech turniejach przerwy wywalczył znów tytuł finalisty.
Dentmar utrzymał się w pierwszej czwórce niezależnie od wyniku finału i będzie zwolniony z eliminacji grupowych, ale na początku jesiennej edycji zajmie dopiero piątą lokatę. Tymczasem realny stał się powrót pietro do ścisłej czołówki. W finale będzie walczył z pepotem (3), co jest kontynuacją wyjątkowej tradycji tej pary - do tej pory spotkali się trzykrotnie i zawsze był to ostatni mecz turnieju. W dziejach zmagań mieliśmy już do czynienia z podobnym przypadkiem: pojedynkami legendarnego miśka i innego tytana - bombla, przy czym w tym przypadku gracze starli się w finałach aż ośmiokrotnie. Bilans przed zbliżającą się batalią wypada na korzyść pietro, bowiem przegrał z pepotem tylko pierwszy ich wspólny finał, jesienią trzy lata temu; dwa kolejne już wygrywał, w tym rok później dokonał niesamowitego wyczynu odwracając losy meczu po przegranych dwóch pierwszych setach. Jeśli teraz pietro sięgnie po swój piąty tytuł - wróci do najlepszej czwórki i wystąpi jesienią jako wicelider zestawienia. Z kolei gdyby laur mistrzowski trafił po raz czwarty do pepota, wtedy pietro pozostanie na obecnej piątej pozycji Rankingu. Niezależnie zaś od wyniku finału letniego jesienią z najwyższym numerem wystartuje pepot. Widowisko zapowiada się imponująco!
Rezultaty - turniej główny
Półfinał
17.VIII
dentmar(1)vs pietro (5)0:2 (3:6, 3:6), 1h50
Rezultaty - turniej główny
Ćwierćfinał
10.VIII
tajpej(4)vs pietro (5)1:2 (4:6, 6:2, 3:6), 2h15
:: Pepot pierwszym finalistą
24 lipca 2025 r.
Na jeden z zaległych ćwierćfinałów jeszcze chwilę poczekamy. W rozstrzyganym na raty turnieju głównym w grze liczą się jeszcze cztery nazwiska. W tym to najważniejsze: finalistą 68. edycji został pepot.
Przedostatni ćwierćfinał rozegrali Mistrz z poprzedniej wiosny i Wicemistrz zeszłego lata, dentmar (1) oraz brązowy medalista ostatniego Turnieju Mistrzów, gagi (6). Forma najwyżej rozstawionego gracza była w ostatnim czasie dość nieprzewidywalna. Ponadto zaledwie cztery tygodnie wcześniej dentmar miał już okazję walczyć z gagim o tę samą półfinałową stawkę. Wówczas gagi wytrzymał presję i po trzech setach miał okazję po raz pierwszy w karierze trafić do najlepszej czwórki. Tym razem jednak dentmar był zmotywowany i przede wszystkim wreszcie odzyskał pełną kontrolę nad swoimi zagraniami. Na początku gagi robił co mógł, żeby nawiązać równą walkę. Przy remisie w piątym gemie prowadził nawet 40-0, ale od tej chwili potencjał dentmara zaczął wyraźnie rosnąć. Rzadko się mylił, trafiał tam gdzie chciał, a niemal każde krótsze odegranie gagiego kończyło się winnerem dentmara. Od piątego gema pierwszego seta dentmar wygrał aż dziewięć gemów z rzędu i nie pozwolił się już podnieść rywalowi. Udany rewanż za spotkanie sprzed miesiąca nie tylko pozwolił dentmarowi chwilowo awansować na drugą pozycję Rankingu, ale także zagwarantował mu kolejny turniej bez konieczności udziału w eliminacjach grupowych. Teraz dentmar czeka na przeciwnika z pary tajpej (4) - pietro (5), który ujawni się za około dwa tygodnie.
Dwa dni później odbył się pierwszy półfinał letnich rozgrywek. Zbliżający się pojedynek wzbudzał duże emocje, bowiem naprzeciw siebie stanęli debiutujący w zawodach bernie (D) oraz trzykrotny zdobywca mistrzowskich laurów, pepot (3). Po tym jak bernie pokonał dwóch zawodników ze ścisłej czołówki nad wyraz skutecznie wykorzystując swoje specyficzne księżycowe zagrania, przez niektórych zwane już pieszczotliwie berningami - głośno spekulowano, czy tym samym patentem zamierzy się również na Mistrza. Początek meczu łudząco przypominał poprzedni pojedynek berniego z gregorem (2). Co prawda pierwszych sześć gemów trafiło do rywali po równo, ale od tego momentu dominował pepot, wygrywając siedem gemów z rzędu i obejmując w drugim secie prowadzenie 4:0. Wtedy defensywnie grający bernie zaczął wprowadzać tryb ultra, czyli jednostajne wysokie i zwalniające uderzenia powtarzane do upadłego. Wydawało się, że pepot nie da się pokonać w ten sposób i jest przygotowany na taki scenariusz. Mimo oddania przeciwnikowi dwóch gemów pepot przy stanie 5:2 dysponował nawet trzema piłkami meczowymi i spotkanie wyraźnie zmierzało do końca. Berningi jednak dominowały i zaczęły odbierać pepotowi dotychczasową przewagę. Meczbole szybko rozpłynęły się w powietrzu, a większość punktów zaczął zdobywać bernie. I tak jak jego poprzednicy - pepot w takiej sytuacji miał ograniczone możliwości ataku i coraz częściej dawał się wciągać w grę berniego, co doprowadziło do niekończących się wymian i oczekiwania na błąd przeciwnika. Na wyczerpującym przebijaniu bernie znów zaczął budować kapitał, odrobił straty, a po jedenastu gemach objął prowadzenie! Pepot zdołał wówczas doprowadzić do gema dodatkowego, ale obraz gry nie uległ zmianie. Po czterech punktach był remis i wtedy pepot zaserwował spektakularnego asa, co dodało mu skrzydeł, stając się impulsem do ostatecznego ataku. Jednakże wojna na wyniszczenie zaczęła przynosić efekty, bowiem pepot doświadczał teraz bolesnych skurczów i miał kłopoty z poruszaniem się po korcie. W tym momencie zdał sobie sprawę, że przegrana w drugim secie może oznaczać tylko jedno: porażkę w całym pojedynku. W desperacji rzucił więc do walki wszystko co mógł i zgarnął resztę puli, wygrywając już niemal wszystkie pozostałe punkty.
Pokonany bernie w debiutanckim występie dotarł aż do półfinału. Defensywna taktyka, z której zasłynął przyniosła mu szereg korzyści, a niewiele brakowało, żeby został finalistą.
Pepot znalazł się w najważniejszym meczu turnieju po raz szósty. Do swojej coraz dłuższej listy osiągnięć będzie miał szansę wkrótce dodać czwarty tytuł mistrzowski. Już dziś jest bardzo blisko triumfu w letnim Rankingu, co daje mu doskonałą pozycję do walki jesienią nie tylko o następne mistrzowskie szlify, ale także zdublowanie tytułu Najlepszego Zawodnika Sezonu.
Rezultaty - turniej główny
Półfinał
16.VII
bernie(D)vs pepot (3)0:2 (3:6, 6:7 [3-7]), 2h00
Rezultaty - turniej główny
Ćwierćfinał
14.VII
dentmar(1)vs gagi (6)2:0 (6:2, 6:1), 1h45
:: Turniej zwalnia, finał przesunięty
10 lipca 2025 r.
W edycji letniej pozostało już tylko sześciu graczy: dwóch jest już w półfinale, pozostała czwórka - dopiero będzie walczyć o tę stawkę. Dwaj kluczowi zawodnicy ćwierćfinałowi nie mogli się spotkać w regulaminowym terminie, więc podjęto decyzję o przesunięciu terminarza. Mecz finałowy na pewno nie odbędzie się w najbliższą niedzielę. Nowy termin finału zostanie ustalony po wyłonieniu jego uczestników.
Sezon urlopowy spowodował komplikacje w rozgrywaniu pierwszej rundy turnieju głównego. Pierwsze mecze 1/8 finału odbyły się równolegle z ostatnimi meczami eliminacyjnymi. Poza jednym przypadkiem - wygrywali wyżej rozstawieni i wszystkie spotkania zakończyły się po dwóch setach. Na pierwszy ogień poszedł obrońca tytułu, tajpej (4), który podejmował kondzia (9) i pokonał go w nieco ponad godzinę, oddając mu zaledwie dwa gemy i to dopiero w drugim secie. Prawie dwa razy dłużej za to walczyli debiutujący w zawodach bernie (D) i qlex (13). Na początku wysoko prowadził debiutant, ale swoim wyjątkowo defensywnym stylem gry tym razem nie przygwoździł przeciwnika, bowiem ten zaczął powoli odrabiać straty. Wyczerpujący drugi set został rozstrzygnięty dopiero po dwunastu gemach i ostatecznie przysporzył cztery punkty rankingowe berniemu. To był ten jedyny pojedynek wygrany przez zawodnika niżej notowanego. Mimo porażki qlex wrócił do pierwszej dziesiątki i jesienią zostanie rozstawiony jako lider grupy.
Weekend zaczął się od starcia Wicemistrza wiosennych zmagań, gregora (2) i arietis. Rozstrzygnięcie przyszło trzy minuty przed pełną godziną gry, a skoncentrowany do samego końca gregor nie wypuścił z rąk nawet jednego gema. Arietis miała kilka szans na zdobycie gema kontaktowego, ale nie mogła nic poradzić na tak usposobionego gregora, a czasami po prostu zabrakło jej trochę szczęścia. Mimo to, dzięki świetnej postawie w meczach eliminacyjnych, powróciła do grona rozstawionych graczy. Kilka godzin później na korcie pojawili się valar i Mistrz zeszłej wiosny, pietro (5). Faworyt w ciągu pięciu kwadransów pokonał valara i w ćwierćfinale będzie miał okazję do rewanżu na obrońcy tytułu. Wiosną spotkali się rundę później i w walce o finał pietro uległ tajpejowi w trzech setach.
Po dość sensacyjnym wyeliminowaniu turniejowej siódemki jeszcze w meczu grupowym - na drabinkę awansowała droba, która z racji zajęcia drugiej pozycji w tabeli trafiła na zawodnika z pierwszej czwórki. Tak się złożyło, że jej przeciwnikiem był... rodzony małżonek, dentmar (1). Już choćby z powodu tych okoliczności mecz wzbudzał powszechne zainteresowanie - pewne było, że, niezależnie od wyniku, status ćwierćfinalisty pozostanie w rodzinie. Nie doczekaliśmy się jednak kolejnej niespodzianki: Mistrz sprzed roku i Wicemistrz edycji jesiennej okazał się zbyt mocny dla droby, pokonując ją ze stratą pięciu gemów. Sam fakt znalezienia się w części pucharowej zapewnił drobie rozstawienie jako wiceliderki grupy w nadchodzących jesiennych zawodach. Dentmar natomiast powalczy o kolejny półfinał z gagim (6).
Wspomniany gagi swój awans wywalczył w meczu z kolejnym debiutantem - frąckiem (D), świetnie się spisującym w części grupowej. W pierwszym secie gagi wyraźnie zdominował rywala, ale później gra zaczęła się bardziej wyrównywać. Przy stanie 3:3 panowie musieli przerwać batalię ze względu na opady. Dokończyli pojedynek w późniejszym terminie i gagi przypieczętował wówczas zwycięstwo także w drugiej odsłonie. Jeśli pokona dentmara - awansuje drugi raz z rzędu do półfinału i, co ważniejsze, zrobi ważny krok w kierunku najlepszej czwórki, dysponując w Rankingu tylko dwoma punktami mniej od swojego antagonisty.
Sprawnie i zdecydowanie rozpoczął swój rajd najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu, pepot (3), zostawiając w pokonanym polu tigera (15) po krótkim, zaledwie godzinnym pojedynku. Tym samym pepot po krótkiej przerwie odzyskał fotel lidera Rankingu i ma szansę powtórzyć wyczyn z ubiegłego roku. Pokonany tiger po dwóch turniejach zajmuje w zestawieniu trzynastą pozycję i jesienią będzie zaczynał wspinaczkę od miejsca dziesiątego. Dzień później, w meczu norbinio (14) i chrisa (D), wyłoniony został rywal pepota w ćwierćfinale. Został nim norbinio, który nie dał szansy debiutantowi, oddając mu w całym spotkaniu dwa gemy. Dzięki temu norbinio trafił do pierwszej dziesiątki najlepszych graczy.
Wśród samych dwusetowych spotkań w turnieju głównym na razie tylko jedno wyróżniło się dłuższym dystansem - ćwierćfinał pomiędzy gregorem (2) a przecierającym szlaki w zawodach berniem (D) trwał blisko trzy godziny i trzy sety. Od początku bernie prezentował swój defensywny styl, na który jednak nie zważał gregor, realizując swoje założenia taktyczne, dzięki czemu dość szybko wygrał pierwsze pięć gemów i ostatecznie również pierwszy set. Druga odsłona rozpoczęła się podobnie i wtedy bernie, przegrywając już 1:3, ratunku przed przegraną zaczął szukać w próbie zamęczenia przeciwnika przechodząc do ultradefensywy. Poza pojedynczymi piłkami sytuacyjnymi, których nie dało się inaczej odegrać, wszystkie pozostałe bez wyjątku podnosił i zwalniał. Na początku gregor nie dawał się sprowokować i próbował odpowiadać na różne sposoby, ale bernie był bardzo sprawny, dobiegał do każdego zagrania i piłka wracała uderzona cały czas w ten sam sposób, niemal w to samo miejsce, trudna do zaatakowania. Wkrótce można było odnieść wrażenie, że każda wymiana kończyła się losowym wynikiem, bowiem przy takiej grze o zdobytych punktach zaczęły decydować nawet nie tyle błędy, co nierówności kortu lub powiewy wiatru. Co gorsza gregor w miarę upływu czasu okazał się bezsilny wobec takiej żelaznej konsekwencji i coraz częściej odpowiadał tym samym. Doszło do kuriozalnej sytuacji, w której wymiany trwały po dwadzieścia, czy nawet trzydzieści uderzeń, a czas pomiędzy jednym a drugim kontaktem z graną wysoko piłką był tak długi, że można było w trakcie odtańczyć bez ryzyka znaczne fragmenty Jeziora łabędziego. Taki stan trwał niemal godzinę, do końca jedenastego gema, kiedy to na regulaminową przerwę pomiędzy gemami zawodnicy zeszli dopiero po dwudziestu dwóch minutach. Wtedy nastąpił przełom i ukazał się w całej mocy efekt planu berniego - mianowicie gregor bezpowrotnie stracił serce do gry. Ostatni, dziesięciominutowy gem był ukoronowaniem tego antytenisowego widowiska. Po osiemdziesięciu ośmiu minutach gregor przegrał drugą partię i po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zwyczajnie się poddał, chociaż był remis i dopiero zaczynał się trzeci set! Oczywiście nie zszedł z kortu, ale marzył tylko o jednym - żeby ten pojedynek jak najszybciej się zakończył, bez względu na wynik. Bernie szybko zorientował się w sytuacji i nadal utrzymywał zwycięską taktykę, przy biernej postawie gregora. Po następnych trzydziestu siedmiu minutach usatysfakcjonowany bernie zameldował się w półfinale, oddając rywalowi zaledwie jeden gem.
Zupełnie inaczej przebiegał drugi dotychczasowy ćwierćfinał, gdzie faworyzowany pepot (3) zmierzył się z norbinio (14), który do tej pory zanotował cztery kolejne zwycięstwa, dając się poznać jako zawodnik niewygodny i groźny, grający specyficzny, rzec można autorski tenis. Tym razem jednak nie trafił na dobry dzień i nie był w stanie rozkręcić swojego modus operandi. Popełniał masę błędów, którymi mógłby obdzielić kilka spotkań, co częściowo mogło wiązać się z presją gry z Mistrzem. Pepot natomiast z zimną krwią wykorzystał niedyspozycję norbinio, metodycznie zdobywając kolejne punkty, aby po siedemdziesięciu minutach spokojnie zanotować kolejne zwycięstwo i perspektywę awansu do szóstego finału w karierze. Aby tego dokonać musi teraz znaleźć sposób na czekającego w kolejce berniego...
Rezultaty - turniej główny
Ćwierćfinały
5.VII
gregor(2)vs bernie (D)1:2 (6:2, 5:7, 1:6), 2h44
7.VII
pepot(3) vs norbinio (14) 2:0 (6:1, 6:2), 1h10
1/8 finału
24.VI
tajpej(4) vs kondzio (9) 2:0 (6:0, 6:2), 1h10
bernie (D)vs qlex (13) 2:0 (6:3, 7:5), 2h09
28.VI
gregor(2) vs arietis 2:0 (6:0, 6:0), 0h57
valar vs pietro (5) 0:2 (2:6, 3:6), 1h15
29.VI
dentmar(1) vs droba 2:0 (6:2, 6:3), 1h20
30.VI
pepot(3) vs tiger (15) 2:0 (6:1, 6:3), 1h00
29.VI, 1.VII
gagi(6) vs frącek (D) 2:0 (6:1, 6:4), 1h40
1.VII
norbinio(14) vs chris (D) 2:0 (6:2, 6:0), 1h20
:: Drabinka w komplecie
24 czerwca 2025 r.
Szykuje się zmiana warty w pierwszej dziesiątce Rankingu. Spośród sześciu nominalnych liderów grup aż trzech w ogóle nie zakwalifikowało się do turnieju głównego. Spośród pozostałej trójki dwóch awansowało z drugiego miejsca w tabeli grupy, a tylko jednemu - w ostatnim meczu - pozostała jeszcze szansa na wygranie eliminacji. Ostatnie cztery mecze grupowe zaplanowano w regulaminowym terminie - do najbliższego piątku. Jednocześnie już dziś wieczorem rozegrane zostaną pierwsze pojedynki turnieju głównego.
W piekielnym niedzielnym upale rozegrano przedostatni mecz eliminacyjny w grupie A. W szranki stanęli sokolow i lider grupy - gagi (6). Faworyt był bezlitosny i zdecydowanie pokonał sokolowa, który tym samym zakończył udział w turnieju. W ostatnim spotkaniu tej grupy gagi zmierzy się z debiutującym chrisem, a stawką będzie pierwsze miejsce w tabeli grupy, bowiem obydwaj awans mają już zapewniony.
Największe emocje wzbudziła sekwencja wydarzeń w grupie C. W czwartek spotkali się lider i wicelider grupy, czyli kris (7) i norbinio (14). Do tej pory nie zdążyli jeszcze zagrać ze sobą, bowiem norbinio debiutował dopiero w zeszłych zawodach. Szybko okazało się, że kombinowany tenis w jego wykonaniu z licznymi skrótami, podcięciami i slajsami jest dla krisa wybitnie niewygodny. Pojedynek nie trwał nawet godziny i po jego zakończeniu norbinio znalazł się w komfortowej sytuacji. Co prawda jeszcze w czwartek norbinio nie mógł być całkowicie pewien awansu, ale wszystko wskazywało na to, że jest on bardzo bliski. Gdyby w zaplanowanym na sobotę meczu kris wygrał z drobą - norbinio wystarczyłby jeden wygrany set przeciw drobie w niedzielę. Niestety, nieobecność droby znacznie się wydłużyła i zmuszona była prosić krisa o przesunięcie spotkania na... niedzielę. Chcąc, nie chcąc norbinio musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Nie sprawiło mu to jednak problemu i wygrał wyraźnie w dwóch setach, chociaż droba robiła co mogła, żeby zmniejszyć rozmiar porażki. W niedzielne południe norbinio przypieczętował więc swoją wygraną w eliminacjach i w pierwszej rundzie turnieju głównego spotka się z drugim zawodnikiem grupy A.
Tymczasem drobę czekała jeszcze jedna potyczka, tym razem z krisem. To co się wydarzyło w niedzielne popołudnie wymknęło się jednak wszelkim racjonalnym analizom. Rozstawiony z wysoką siódemką kris wcześniej regularnie kwalifikował się do części pucharowej, podczas gdy droba uczestnicząc w dwudziestu czterech edycjach znalazła się w najlepszej szesnastce zaledwie trzykrotnie. Po ostatnim, wiosennym awansie droba trafiła w pierwszej rundzie właśnie na krisa i w ich jedynym do tej pory meczu musiała uznać jego wyższość, w drugim secie oddając mu wszystkie gemy. Na dodatek droba spędziła już tego dnia blisko dwie godziny na korcie z norbinio w nieprzyjemnym skwarze, a cztery godziny później - w momencie rozpoczęcia starcia z krisem - z upału zrobił się kocioł z gorącą smołą. Teoretycznie więc szanse droby na zwycięstwo były minimalne, żeby nie powiedzieć: zbliżone do zera. Piękno tej dyscypliny sportu polega jednak na tym, że nawet najbardziej nieprawdopodobne scenariusze mogą czasem stać się rzeczywistością. Oto skazana na pożarcie droba, potencjalnie osłabiona wcześniejszym meczem, zaczyna odważnie realizować swój plan taktyczny i zdobywać kolejne punkty. Lejący się z nieba żar, dokuczliwy dla krisa, wpływa na drobę zdumiewająco: nie tylko wbrew fizyce dodaje jej sił witalnych, ale także schładza jej emocje, pozwalając w kluczowych momentach na zachowanie zimnej krwi. Jednocześnie kris, zdezorientowany jej skutecznością, popełnia lawinę błędów. Po pięciu kwadransach droba wykorzystuje piłkę meczową i spycha krisa za burtę turnieju!
Po raz pierwszy w karierze droba pokonała zawodnika z pierwszej dziesiątki Rankingu. Dotychczas nie zdarzyło się jej także awansować do turnieju głównego dwa razy z rzędu. Teraz ten bezdyskusyjny sukces droba spróbuje zdyskontować grając o ćwierćfinał ze swoim... małżonkiem, dentmarem (1). Wcześniej spotkali się tylko raz, w rozgrywkach grupowych przed dwoma laty, ale waga tamtego meczu była znacząco mniejsza...
W grupie E po rezygnacji johnnego z meczu z qlexem (13) sytuacja stała się klarowna: na drabince znaleźli się kondzio (9) oraz qlex i oni właśnie walczyli o prymat w grupie. Wicelider wyraźnie pokonał lidera w dwóch setach i teraz będzie miał okazję wypróbować umiejętności zwycięzcy rozgrywek w grupie B, berniego (D). Kondzio trafił natomiast na obrońcę tytułu, tajpeja (4). Stawką ostatniego grupowego pojedynku pomiędzy johnnym a jodą były już tylko dwa punkty rankingowe, które trafiły do dawnego Mistrza.
Również w grupie F poznaliśmy zawodników premiowanych szczebelkiem drabinki. Pewnym zwycięstwem nad patricosem zakończył swoje spotkanie tiger (15), który uchodzi teraz za faworyta grupy. Trochę więcej zachodu wymagała batalia pomiędzy carlito (10) i debiutującym frąckiem (D), ale tutaj także zwycięzca był bezsporny. W terminarzu pozostały jeszcze dwa spotkania, przy czym tiger i frącek grać będą o pierwsze miejsce, zaś carlito i patricos jedynie o dwa punkty w Rankingu.
Rezultaty - eliminacje
Grupa A
22.VI
sokolow vs gagi (6) 0:2 (1:6, 1:6), 1h20
Grupa C
19.VI
kris (7) vs norbinio (14) 0:2 (1:6, 2:6), 0h55
22.VI
droba vs norbinio (14) 0:2 (0:6, 3:6), 1h40
kris (7) vs droba 0:2 (2:6, 4:6), 1h15
Grupa E
19.VI
johnny vs qlex (13) 0:2 walk. (0:6, 0:6)
22.VI
kondzio (9) vs qlex (13) 0:2 (2:6, 2:6), 1h25
johnny vs joda 0:2 (4:6, 4:6), 2h00
Grupa F
22.VI
tiger (15) vs patricos 2:0 (6:0, 6:2), 1h00
carlito (10) vs frącek (D) 0:2 (4:6, 1:6), 1h20
:: Kluczowe spotkania zaplanowano w długi weekend
18 czerwca 2025 r.
W większości grup najważniejsze spotkania odbędą się w ciągu najbliższych czterech dni. Niewykluczone, że poznamy już pełną drabinkę turnieju głównego, chociaż w tygodniu rezerwowym zaplanowano jeszcze cztery zaległe mecze. Pierwsza runda pucharowa powinna się rozpocząć bez opóźnień, za niecałe dwa tygodnie, a niektóre pojedynki nawet wcześniej.
Grupa A
Turniej letni rozpoczął się przed jedenastoma dniami aurą bardziej przypominającą jesień. W ostatni weekend jednak natura nie pozostawiła wątpliwości o jakiej edycji mowa. Gracze musieli rywalizować w bezlitosnym upale, który nie pozostał bez wpływu na wyniki. W grupie A do akcji z impetem wkroczył debiutujący w rozgrywkach chris (D). W pierwszym meczu nie pozwolił na zbyt wiele nominalnemu wiceliderowi grupy, mario (16), a już następnego dnia podejmował sokolowa, z którym musiał jednak trochę się natrudzić, szczególnie, że warunki atmosferyczne były wymagające. W pierwszym secie gra była wyrównana i rozstrzygnięto go dopiero po dwunastu gemach. Koszty tego starcia były wysokie przede wszystkim dla sokolowa, bowiem stracił sporo energii i opór w drugiej partii był z jego strony wyraźnie mniejszy.
Dwa dni później sokolow odzyskał siły witalne i w trzysetowym spotkaniu z mario przeważył szalę na swoją korzyść, dzięki czemu wrócił do liczącej się stawki. Jednak jeden przegrany set może zaważyć na jego awansie, bowiem jeśli chce znaleźć się na drabince musi pokonać gagiego (6) oraz liczyć na jego przegraną z chrisem. Po wtorkowym meczu jedno wiadomo na pewno - debiutant może rezerwować terminy na pierwszą rundę.
Grupa B
W tej grupie eliminacje zakończyły się meczem pepe (12) i berniego (D). Debiutant pewnym zwycięstwem potwierdził drzemiący w nim duży potencjał i zajął pierwszą pozycję w tabeli. Po niespodziewanym zeszłotygodniowym zwycięstwie nad pietro (5) wyrósł na jednego z faworytów, choć droga do ewentualnego finału nie będzie łatwa. Na początek bernie zmierzy się ze zwycięzcą grupy E, zaś pietro powalczy z najlepszym graczem z grupy D.
Grupa C
Ciekawe spotkanie odbyło się w grupie C, gdzie droba podejmowała gkosa. Bilans dotychczasowych meczów był korzystny dla droby - wygrywała z gkosem dwukrotnie, w tym raz w meczu kwalifikacyjnym wiosną ubiegłego roku. Wiadomo jednak, że statystyki nie grają, a gkos jest zdolny do wszystkiego. W pierwszym secie wszystko szło wedle założonego planu i droba wysoko go wygrała. Tymczasem w drugiej odsłonie wpadła w tarapaty i straciła impet. Zaczęła przegrywać gem za gemem aż do stanu 0:5. I kiedy zaczęła ją opuszczać nadzieja na pozytywny koniec, wtrącił się gkos, który podtrzymał ją na duchu zachęcając do zwiększenia wysiłków! Zaskakująca interwencja przyniosła momentalnie efekty, choć niekorzystne dla gkosa. Droba zaczęła odrabiać straty i doprowadziła do remisu, a potem ostatecznie zdołała wygrać w tie-breaku także drugą partię! Po meczu droba wyraziła podziw dla gkosa, który przecież działał wbrew swojemu interesowi i zamiast domknąć wynik - zaczął wspierać rywalkę. W finale gkos musiał pogodzić się z kolejną porażką i znalazł się poza turniejem. Droba natomiast ma przed sobą jeszcze dwa spotkania i szansę na awans.
Grupa D
W najbardziej chyba wyrównanej grupie D doszło do kolejnej monumentalnej batalii, tym razem pomiędzy valarem i pablo (8). Dla lidera grupy ten mecz był ostatnią deską ratunku przed odpadnięciem. Po przegranej z konrado (11), a potem jego wycofaniu się z zawodów, pablo musiał za wszelką cenę zainkasować zwycięstwo. Od początku punkty rozkładały się niemal po równo z lekką przewagą pablo, który po dziewięciu gemach objął prowadzenie. Zaraz jednak valar wygrał pierwsze trzy punkty i zanosiło się na kolejne co najmniej dwa gemy. Tyle tylko, że stracił koncentrację i wypuścił szansę z rąk. Pozwolił pablo wyrównać, a chwilę potem było już po secie. Wściekły na siebie valar wydawał się być łatwym celem w rozpoczynającej się drugiej partii. Zdołał jednak skanalizować buzujące emocje na grze, zaczął grać mocniej, a jednocześnie uważniej, z ogromnym wsparciem szwankującego wcześniej serwisu. Pablo z niedowierzaniem próbował kontratakować, ale valar nie miał zamiaru się zatrzymywać. Wygrał z dużą przewagą drugi set, a trzeci wręcz zdominował, nie pozwalając wyrwać sobie nawet jednego gema! Tym samym dołączył do najlepszej szesnastki pozbawiając jednocześnie tego przywileju pablo. W ostatnim meczu pablo będzie konkurował z arietis. Dla niego będzie to już tylko mecz o honor, ale arietis, mając wywalczoną wcześniej gwarancję miejsca na drabince, będzie chciała ten mecz wygrać, żeby wyprzedzić w tabeli valara.
Grupa E
Tu miało miejsce najkrótsze spotkanie tej edycji: wicelider grupy, qlex (13) w swoim pierwszym meczu w nieco ponad trzy kwadranse zdecydowanie pokonał dawnego Mistrza - jodę. Co prawda po trzech meczach w grupie teoretycznie każdy jeszcze zachował możliwość gry w następnych tygodniach, ale faktycznie joda stracił na to widoki. Qlex w nadchodzący weekend ma natomiast przed sobą dwa mecze, w których można go uznać za faworyta.
Grupa F
Wysoko wygrał również debiutujący w turnieju frącek (D), który stanął przed obliczem patricosa. Obaj dopiero inaugurowali swoje występy, więc na razie sprawa kolejności w tabeli pozostaje otwarta.
Rezultaty - eliminacje
Grupa A
14.VI
chris (D) vs mario (16) 2:0 (6:1, 6:1), 1h15
15.VI
chris (D) vs sokolow 2:0 (7:5, 6:2), 1h47
17.VI
mario (16) vs sokolow 1:2 (4:6, 6:4, 6:7 [6-8]), 1h37
Grupa B
14.VI
pepe (12) vs bernie (D) 0:2 (2:6, 2:6), 1h30
Grupa C
15.VI
droba vs gkos 2:0 (6:2, 7:6 [7-1]), 1h45
Grupa D
15.VI
valar vs pablo (8) 2:1 (4:6, 6:2, 6:0), 2h05
Grupa E
15.VI
qlex (13) vs joda 2:0 (6:2, 6:0), 0h49
Grupa F
15.VI
frącek (D) vs patricos 2:0 (6:0, 6:1), 1h00
:: Pierwsze awanse w cieniu rezygnacji
12 czerwca 2025 r.
Po zaledwie kilku dniach od rozpoczęcia eliminacji grupowych znamy już pierwszych uczestników turnieju głównego. Tak szybkie tempo awansu dwojga graczy spowodowane było nie tylko ich zwycięstwami, ale również wycofaniem się z rozgrywek dwójki innych zawodników w przygnębiających okolicznościach.
Grupa A
Lider grupy A, gagi (6) podejmował mario (16) i nie pozostawił żadnych wątpliwości co do swojej dominacji, nie tracąc nawet jednego gema. Następne mecze w tej grupie odbędą się w najbliższy weekend.
Grupa B
W grupie B doszło w niedzielę do największej jak na razie niespodzianki turnieju. Mistrz edycji wiosennej sprzed roku, pietro (5) postanowił zagrać dwa mecze i na pierwszy ogień wybrał pepe (12). Nie było to aż tak jednostronne spotkanie, jak sugeruje wynik, ale liczby są bezlitosne dla pepe. Następnego dnia pietro w doskonałym humorze przystąpił do drugiego starcia, z debiutującym w rozgrywkach berniem (D). Co prawda bernie znany był ze swoich dobrych występów w innych ligach, ale mimo to wydarzenia z niedzielnego poranka były dość nieoczekiwane. Cała Sesja Weekendowa przebiegała pod znakiem opadów i związanych z tym opóźnień i zmian w planie gier. Pierwsze zaplanowane mecze odbyły się bez przeszkód, ale jeszcze przed południem zaczęły się pojawiać fale mżawki. Kort nadawał się co prawda do gry, jednak bardziej niż zwykle zwalniał odbijane piłki. Taka aura sprzyjała berniemu, który oparł swój tenis na grze kombinacyjnej, skutecznie wykorzystując geometrię placu gry poprzez różnego rodzaju slajsy i specyficzne zagrania topspinowe. Dla Mistrza nie była to komfortowa sytuacja i nie znalazł recepty na ujarzmienie aktywnego, dobiegającego do każdego zagrania pretendenta, co mocno skomplikowało mu sytuację w grupie.
Co prawda dwa dni później pietro dostał bonus w postaci walkowera, ma pewny awans i zajmuje obecnie pierwszą pozycję w tabeli, ale żeby ją utrzymać musi liczyć na wicelidera grupy i jego dwusetowe zwycięstwo w ostatnim spotkaniu grupowym z debiutantem. W przeciwnym razie awansuje z drugiego miejsca i będzie uboższy w Rankingu aż o cztery punkty. Walkowerami hojnie obdzielił bajlo, który z powodów osobistych zrezygnował z udziału w konkursie.
Grupa C
Tutaj doszło do pojedynku lidera grupy, krisa (7) z gkosem. Po chwilowej konsternacji, kiedy to gkos wygrał w pierwszym secie trzy pierwsze gemy, kris wrócił do gry i odwrócił ten trend. Mimo starań gkos niewiele zdziałał także w drugiej odsłonie i ostatecznie kris zanotował pierwsze zwycięstwo. Cztery dni później tyle samo czasu na pokonanie gkosa potrzebował norbinio (14), który na pewno będzie groźnym przeciwnikiem dla lidera grupy.
Grupa D
Spotkanie lidera i wicelidera grupy zainicjowało rywalizację w grupie D. Do tej pory pablo (8) i konrado (11) spotkali się tylko raz, dwa lata temu i wtedy lepszy okazał się pablo, aczkolwiek na rozstrzygnięcie trzeba było poczekać blisko dwie i pół godziny i trzy sety. Od tamtego czasu konrado poczynił duże postępy, co zaowocowało choćby wygraniem eliminacji grupowych jesienią. Okazał się skuteczniejszy od rywala już w pierwszym secie, zaś w ósmym gemie drugiej partii wypracował sobie pierwsze piłki meczowe. Zdeterminowany pablo zdołał je obronić i zaczął odrabiać straty, doprowadzając do remisu. Jednakże konrado odzyskał sprawczość i ostatecznie zakończył mecz po dwóch setach.
Z powodu deszczu mecze wieczorne przeniesiono pod zadaszony kort i tam starli się arietis i valar. Grali ze sobą tylko raz, przed pięcioma laty, co po długiej batalii zakończyło się zwycięstwem arietis. Tym razem było podobnie, tyle że dwadzieścia minut i jeden set dłużej. Pierwsza partia należała do arietis, ale później valar się skutecznie zrewanżował. Potrzebny był set rozstrzygający, w którym znów ostatnie słowo należało do arietis.
Chwalony przez przeciwnika konrado zaledwie dwa dni po doskonałym starcie musiał się zmierzyć z rodzinną tragedią i wycofał się z dalszych występów. Wiadomość ta wzbudziła w pozostałych graczach uczucie bezgranicznego smutku, wyrażonego wyrazami współczucia i wsparcia i życzeniami wytrwałości w tych bolesnych chwilach.
W cieniu tych przykrych wydarzeń w grupie D pozostały tylko dwa mecze do końca eliminacji, a premiowana pozycja już dziś przypadła arietis.
Grupa E
Z impetem do akcji wkroczył w grupie E jej lider, kondzio (9). Najpierw w niecałą godzinę odprawił dawnego triumfatora, jodę. Następnego dnia jego rywalem był johnny, który poprzeczkę postawił nieco wyżej od poprzednika i w pierwszym secie nastręczył mu sporo trudności. Później jednak kondzio przypieczętował swoją przewagę i jest o krok od turnieju głównego.
Grupa F
Kolejna batalia dwóch najwyżej rozstawionych zawodników miała miejsce w grupie F. Nominalny lider, carlito (10) wyraźnie uległ przebijającemu się do czołówki tigerowi (15). Musimy poczekać na następne wyniki, ale już teraz widać, że panowie mogą zamienić się rolami, a tiger ma spore szanse na otrzymanie wysokiego numeru startowego już w następnej edycji, po dwóch turniejach od debiutu.
Rezultaty - eliminacje
Grupa A
8.VI
gagi (6) vs mario (16) 2:0 (6:0, 6:0), 1h00
Grupa B
7.VI
pietro (5) vs pepe (12) 2:0 (6:2, 6:0), 1h15
8.VI
bernie (D) vs pietro (5) 2:0 (6:3, 6:2), 1h40
10.VI
pietro (5) vs bajlo 2:0 walk. (6:0, 6:0)
bajlo vs pepe (12) 0:2 walk. (0:6, 0:6)
bajlo vs bernie (D) 0:2 walk. (0:6, 0:6)
Grupa C
8.VI
gkos vs kris (7) 0:2 (3:6, 2:6), 1h10
12.VI
norbinio (14) vs gkos 2:0 (6:0, 6:1), 1h10
Grupa D
8.VI
pablo (8) vs konrado (11) 0:2 (3:6, 5:7), 1h45
arietis vs valar 2:1 (6:4, 2:6, 6:4), 2h05
11.VI
konrado (11) vs valar 0:2 walk. (0:6, 0:6)
arietis vs konrado (11) 2:0 walk. (6:0, 6:0)
Grupa E
7.VI
joda vs kondzio (9) 0:2 (1:6, 1:6), 0h55
8.VI
kondzio (9) vs johnny 2:0 (6:4, 6:1), 1h25
Grupa F
7.VI
carlito (10) vs tiger (15) 0:2 (1:6, 3:6), 1h10
:: Edycja letnia wystartowała
6 czerwca 2025 r.
W środę odbyły się regulaminowe losowania sześćdziesiątej ósmej edycji Turnieju. Aż trzech zawodników zrezygnowało z udziału z powodu kontuzji. Na ich miejsce pojawiła się trójka mocnych debiutantów, którzy mogą mocno poprzestawiać rankingowe klocki. Pierwsze mecze zaplanowano na najbliższy weekend.
Ostatnie zawody spowodowały niezły zamęt na szczycie Rankingu. Bieżąca edycja może jeszcze bardziej wywrócić dotychczasowy porządek i to zarówno w pierwszej czwórce, jak i w czołowej dziesiątce. Z jedynką rozstawiony został dentmar (1), Mistrz zeszłego lata i finalista jesiennych zmagań, który co prawda przegrał w ćwierćfinale, lecz inni gracze z topu także zdobyli mniej punktów, niż się spodziewano. Lider jednak w Rankingu otwarcia spadnie od razu na czwartą pozycję zestawienia. Po ostatnim awansie do finału dolną część drabinki otwierał będzie gregor (2) i on jako jedyny w punktacji startowej utrzyma swoją pozycję wicelidera. Trzeci numer otrzymał pepot (3), Mistrz jesieni, zwycięzca Turnieju Mistrzów i Najlepszy Zawodnik Sezonu 2024, który z kolei wraca na najwyższy fotel. Uprzywilejowaną czwórkę zamyka tajpej (4), po raz pierwszy w charakterze obrońcy tytułu. Wszyscy mają zbliżoną punktację, więc każda roszada jest tu możliwa.
Grono liderów grup eliminacyjnych otwierają dwaj wiosenni półfinaliści: pietro (5) i gagi (6). Obydwaj w bieżącym notowaniu mają jedynie po sześć punktów straty do czwartego miejsca. Następni rozstawieni w pierwszej dziesiątce muszą nadrobić już znacznie większy dystans do czołówki. Olbrzymią szansę na co najmniej utrzymanie się na swojej lokacie ma kris (7). Pozostali czuć będą na plecach oddech żądnych zdobyczy debiutantów - i tych wiosennych, i obecnych. Formalnie przewodzą w swoich grupach jeszcze pablo (8), kondzio (9) i carlito (10).
Pierwszej trójce wiceliderów nie udało się ostatnio awansować do turnieju głównego; są wśród nich: konrado (11), pepe (12) oraz qlex (13). Kolejni dwaj zawodnicy natomiast to debiutanci z poprzedniego konkursu, którzy poradzili sobie całkiem nieźle: norbinio (14) dotarł do ćwierćfinału, a tiger (15) po zwycięstwie w eliminacjach odpadł w pierwszej rundzie z późniejszym półfinalistą. Ostatnie premiowane miejsce zdobył mario (16) po wygraniu rozgrywek grupowych.
Latem nie zobaczymy barta, gracza notowanego na pozycji dziewiątej, któremu odnowiła się kontuzja na dziesięć godzin przed ceremonią losowania. Ponadto nie zagrają: kwaku, carlos i bucek - dwaj ostatni również z powodu urazów. Po sześciu latach nieobecności powraca za to bajlo, a skład uzupełniają debiutanci: frącek, bernie i chris - cała trójka dysponuje wysokim potencjałem do wdarcia się co najmniej do pierwszej dziesiątki Rankingu.
|
|