:: Pepot znów na szczycie!
11 stycznia 2026 r.

 

Mecz finałowy Turnieju Mistrzów zawierał w sobie wszystko, co spotkanie o najwyższą stawkę zawierać powinno: nieoczekiwane zwroty akcji, huśtawkę nastrojów i utrzymującą się przez cały czas niepewność co do końcowego wyniku. Ostatecznie Mistrz obronił tytuł, ale pretendent zrobił wszystko, żeby zwycięzca trwale zapamiętał ten pojedynek.

 

Czytaj dalej...

 

 

______________::::______________


:: Pepot z podwójną koroną!
26 października 2025 r.

 

Dwaj najwyżej notowani zawodnicy dali wspaniały, zapierający dech w piersiach  spektakl, pełen dramatycznych zwrotów akcji, któremu do pobicia rekordu długości wszech czasów zabrakło zaledwie dwanaście minut. Katorżnicze wyzwanie okazało się kolejnym triumfem obrońcy tytułu - pepota, który drugi sezon z rzędu dominuje w stawce.

Ostatnie mecze pepota (1) i tajpeja (4) zaostrzyły apetyty przed finałem z ich udziałem. Wszyscy spodziewali się wyrównanego, nieustępliwego pojedynku na noże, a panowie wyglądali na zdeterminowanych. Serwisem rozpoczął tajpej, jednak krótką chwilę zajęło mu złapanie swojego standardowego rytmu. Pepot od pierwszej piłki starał się grać mocno i dynamicznie, co w zestawieniu z dwoma podwójnymi błędami rywala szybko dało mu prowadzenie. Jednakże przy swoim podaniu nie był już tak skuteczny i pozwolił tajpejowi odrobić stratę przełamania. Już w drugim gemie pretendent ustabilizował grę i to on wydawał się dyktować warunki, mimo że pepot dwoił się i troił, żeby dotrzymać mu kroku - zmieniał tempo, próbował zaskakiwać skrótami, aby wyrwać się jakoś z sytuacji wymuszającej na nim głównie obronę. Od trzeciego gema gracze wygrywali swoje podanie, na prowadzenie wysuwał się tajpej, ale pepot zaraz go doganiał. W ósmym gemie pepot zaczął od dwóch podwójnych błędów serwisowych, nienotowanych do tej chwili w jego statystykach i chociaż wygrał dwa następne punkty - zaraz musiał bronić break pointa. Udało mu się, lecz tajpej nadal nie zmniejszał presji i popisał się dwoma pięknymi winnerami, przełamując przeciwnika. W następnym gemie uraczył widzów jeszcze dwoma kończącymi uderzeniami i po czterech punktach wypracował podwójną piłkę setową. W momencie rozgrywania pierwszego setbola publiczność zasilił nergal, świetny gracz znany z jednorazowego występu w zeszłorocznej edycji jesiennej, który zaczął głośno dopingować pepota, co wyraźnie dodało mu skrzydeł. Doprowadził do równowagi, jednak tajpej nie odpuszczał i jeszcze cztery razy z rzędu miał szansę na zakończenie seta. Przy szóstej piłce setowej Sędzia wywołał podwójny błąd serwisowy tajpeja, który jednak zakwestionował tę decyzję. Jako że nie udało się odnaleźć śladu piłki - tajpej otrzymał możliwość powtórzenia serwisu i... znów dwukrotnie nie trafił w karo. Dzięki temu pepot osiągnął swoją pierwszą przewagę w tym gemie, wytrzymał napór rywala i po długiej wymianie doczekał się jego błędu. Co prawda po dziewięciu gemach nadal jeszcze prowadził tajpej, wszelako pepot nabrał wiatru w żagle i stopniowo przejmował inicjatywę. W trzech następnych gemach tajpej ani razu nie dysponował przewagą, zaś pepot z czterech takich piłek wykorzystał trzy, wygrywając pozostałe gemy tej partii po pięćdziesięciu dziewięciu minutach zmagań.

Można było odnieść wrażenie, że pepot po brawurowym odwróceniu losów pierwszej odsłony trochę spuścił z tonu, co natychmiast wykorzystał tajpej, wygrywając dwa początkowe gemy. Chwila odpoczynku dała pepotowi energię do bezzwłocznego powrotu na najwyższy poziom i zaraz na tablicy wyników pojawił się remis. Tajpej zaprezentował cały repertuar błyskotliwych zagrań w piątym gemie, w tym trzy poza zasięgiem przeciwnika, a w szóstym miał podwójną sposobność do podwyższenia wyniku. Aczkolwiek szala zaczęła się dostrzegalnie przechylać na stronę pepota, który znów poszybował na wyżyny swoich umiejętności, przy okazji korzystając z wydatnej pomocy rywala, tak jak w siódmym gemie, kiedy tajpej po podwójnych błędach serwisowych stracił aż trzy punkty, w tym dwa ostatnie. Pepot powtórzył wyczyn z poprzedniego seta i wygrał cztery finalne gemy. Po blisko dwóch godzinach walki miał na koncie już dwa wygrane sety.

Kolejną partię doskonale rozpoczął serwisem obrońca tytułu. Swoje podanie - po pięciu punktach i dwóch winnerach - obronił także tajpej, a chwilę później dostał od pepota na koniec gema prezent w postaci błędu serwisowego. Od tego momentu zawodnicy wygrywali po dwa kolejne gemy aż do gema dziesiątego. Obydwaj gracze zdawali sobie sprawę z tego, że ten niełatwy pojedynek wkracza w decydującą fazę i dało się zauważyć narastającą wojnę nerwów, co przełożyło się na sporą ilość błędów taktycznych i technicznych, szczególnie przy zdawałoby się najłatwiejszych piłkach. W gemie dziesiątym podawał tajpej przy prowadzeniu pepota. Każdy wygrany punkt przez tajpeja zaraz był niwelowany przez rywala. Kiedy doszło do równowagi znów wzięły górę emocje i tajpej popełnił kolejny podwójny błąd serwisowy doprowadzając do pierwszej piłki meczowej. W krytycznym momencie jednak nie odstawił ręki i cały czas napierał zmuszając pepota do cudów w obronie, co paradoksalnie o mały włos nie zakończyło meczu. W tej wymianie bowiem tajpej wypracował sobie dogodną sytuację i posłał potężną bombę wzdłuż linii, w ostatnie centymetry kortu. Pepot dopadł piłkę końcówką rakiety i wyciągnął ją wysoko w górę pod dużym kątem. Nie wyglądało na to, że może wrócić na pole gry, lecz niespodziewanie spadła tuż za siatką, przy bocznej linii. Gdyby nie zimna krew tajpeja, który uważnie obserwował szybującą piłkę i był na posterunku - spotkanie zakończyłoby się przed upływem trzeciej godziny. Tymczasem zażegnanie niebezpieczeństwa dodało tajpejowi adrenaliny i po dwóch kolejnych punktach doprowadził do wyrównania stanu meczu. W następnym gemie po wyczerpujących wymianach przełamał pepota, któremu zwycięstwo zaczęło wymykać się z rąk. Potem Mistrz miał wprawdzie dwie okazje, aby doprowadzić do tie-breaka, ale tajpej nie tracił koncentracji, oparł się atakowi i przy trzeciej próbie zdołał zainkasować trzeci set, trwający aż siedemdziesiąt sześć minut.

Czwarta godzina pojedynku rozpoczęła się jeszcze przy poprzedniej odsłonie. Monstrualny wysiłek włożony dotychczas w starcie zaczął ujawniać swoje konsekwencje, między wymianami słychać było ciężkie oddechy finalistów, a mimo to w czwartym secie nadal dochodziło do imponujących wymian. Pepot nieco częściej nękał teraz rywala skrótami, nie bez powodzenia licząc na jego zmęczenie. Tajpej odpowiadał huraganowymi kontratakami. Początkowo prowadził pepot, ale tajpej prędko go dogonił. Niemal każdy punkt był okupiony olbrzymim nakładem sił. W gemie dziewiątym pepota dopadł lekki kryzys. Tajpej przełamał go w pięciu punktach i serwował, żeby zakończyć set, jednak pepot odwdzięczył mu się tym samym. Gem jedenasty był bardziej wyrównany, chociaż dwukrotnie przewagę zdobył tajpej. Przy drugiej pepot chciał ratować się potężnym serwisem i udało mu się trafić poprawnie, ale jednocześnie... rakieta wyślizgnęła się z jego ręki i nie zdążył już jej podnieść, żeby odpowiedzieć na return. Pepot nie stracił jednak animuszu, zaś tajpej - przeciwnie: zamiast doprowadzić przy swoim podaniu do piątego seta - uległ niewytłumaczalnej chwilowej niemocy i oddał wszystkie punkty przeciwnikowi. Wtedy pepot poczuł krew i zaczął bezlitośnie punktować przeciwnika. Spośród sześciu pierwszych punktów gema dodatkowego wygrał pięć, w tym trzy po uderzeniach kończących. Tajpej był bezradny. Przy prowadzeniu 5-1 pepot wypracował sobie kolejną stuprocentową okazję, dotarł pod siatkę i zagrał znakomity stop wolej. Niefortunnie spudłował o kilka centymetrów, czym wybudził tajpeja z letargu i zdopingował do dalszej walki, dzięki czemu przewaga z czterech punktów stopniała nagle do jednego. Dziesiąty punkt dał wreszcie pepotowi podwójny meczbol, lecz tajpej znów w pięknym stylu obronił pierwszy z nich. W drugim jednak popełnił niewymuszony błąd i tym sposobem korona wylądowała na głowie pepota.

Elektryzujące widowisko było drugim pod względem długości w dziejach, krótszym od rekordowego finału zeszłorocznego lata jedynie o dwanaście minut. Na przestrzeni dwudziestu trzech lat jest to też zaledwie czwarty mecz, który przekroczył magiczną barierę czterech godzin gry. I chociaż w trakcie rozgrywania wielu turniejów zdarzały się i dłuższe sety, to w żadnym finale nie oglądaliśmy jednego seta przez ponad pięć kwadransów!

Świeży Wicemistrz jesieni, tajpej odnotował najlepszy rok w swojej karierze. Wcześniej przez pięć sezonów zdołał tylko raz wywalczyć awans do półfinału. W zakończonym szóstym dwukrotnie wylądował w finale, wiosną zdobywając mistrzowski tytuł. Trzeci raz z rzędu jest notowany w pierwszej czwórce i po raz pierwszy zajmuje fotel wicelidera Rankingu. Wiosną będzie więc rozstawiony z dwójką, a w zbliżającym się Turnieju Mistrzów będzie jednym z najważniejszych faworytów.

Pepot dołożył do portfolio piąte laury mistrzowskie, ale nigdy wcześniej nie zdobył dwóch tytułów w jednym roku. A właściwie trzech, bo to co go wyróżnia, to dodatkowe zwycięstwo w styczniowym Turnieju Mistrzów. Co więcej, ta seria triumfów może zostać jeszcze uzupełniona za miesiąc - w tegorocznym TM. Równocześnie ponownie zdobył szarżę Najlepszego Zawodnika Sezonu. Pozostaje dziesiątym graczem w historii, który może się legitymować taką godnością, piątym, który zdobył więcej niż jeden taki tytuł, zaś takich, którzy zrobili to w następujących po sobie sezonach było do tej pory już tylko trzech. W kolekcji brakuje mu jedynie rangi Dominatora, której nie przyznano od sześciu lat.

 

Finał 69. edycji
26.X
pepot (1) vs tajpej (4) 3:1 (7:5, 6:3, 5:7, 7:6 [7-5]), 4h25

Sędzia Główny: patricos

 

 

:: Pepot będzie bronił tytułu w finale
20 października 2025 r.

 

Mistrz edycji letniej - pepot - wygrał dwie zaległe rundy i pewnie awansował do finału rozgrywek jesiennych. Przed ostatnim tegorocznym meczem mamy więc w Rankingu dwóch liderów o identycznej liczbie punktów. Emocje sięgają zenitu, bowiem spotkanie w przyszłą niedzielę będzie miało podwójną stawkę: oprócz tytułu mistrzowskiego zwycięzca zgarnie również godność Najlepszego Zawodnika Sezonu.

Obrońca tytułu, pepot (1), rozegrał w ciągu czterech dni dwa opóźnione mecze w swojej drodze do finału. Najpierw podejmował berniego (10), który trzy tygodnie wcześniej wygrał mecz pierwszej rundy po kreczu pietro (5). Zejście pietro z kortu było spowodowane jego niedawnym powrotem z innej strefy czasowej i związaną z tym niedyspozycją. Dwa dni po tym niefortunnym starciu bernie sam wyjechał na dłużej do egzotycznych krajów, w sąsiednie zresztą co pietro rejony i po powrocie na własnej skórze doświadczył podobnych problemów. Trudności z adaptacją, a nade wszystko długa tenisowa przerwa spowodowały, że nie był w stanie dać faworytowi oczekiwanej przez siebie riposty. Tymczasem pepot grał na swoim, zwyczajowo wysokim, poziomie i kontrolował przebieg całego spotkania. W pierwszym secie nie pozwolił berniemu na jakiekolwiek zdobycze punktowe, chociaż w poszczególnych gemach dochodziło do równowag. W drugiej partii bernie nawet prowadził po trzech gemach, ale braki kondycyjne nie pozwoliły mu na więcej. Pepot spokojnie dowiózł zwycięstwo i po sześciu kwadransach mógł przygotowywać strategię na półfinał.

Bernie już po dwóch turniejach od debiutu awansował do pierwszej dziesiątki zestawienia najlepszych graczy. W sezonie rozegrał dziesięć meczów, z czego przegrał dwa, na dodatek obydwa z... pepotem. Nie udało mu się bezpośrednio zakwalifikować do Turnieju Mistrzów, ale zajmuje pierwszą pozycję na liście zawodników rezerwowych, co - biorąc pod uwagę przebieg czterech edycji tych prestiżowych rozgrywek - daje mu dużą szansę na występ.

Tymczasem aktualny Mistrz się nie zatrzymywał i już trzy dni później przystąpił do walki z tigerem (12) o udział w finale. Tiger rzucił do boju wszystkie siły i dzielnie walczył,  wykorzystując do maksimum geometrię kortu - to jednak nie wystarczyło, bowiem pepot był w swoim żywiole, kiedy trzeba przyspieszał lub zwalniał, perfekcyjnie reagował na zagrania rywala, a przez cały czas trwania meczu nie pozwolił tigerowi nawet na chwilę na objęcie prowadzenia. W drugiej odsłonie pepot prowadził już 5:2 i choć tiger zdołał jeszcze podreperować konto, to w dziesiątym gemie pepot ostatecznie rozstrzygnął wątpliwości na swoja korzyść.

Pokonany tiger dotarł jesienią do najlepszej czwórki - najdalej ze wszystkich dotychczasowych trzech turniejów, w których wziął udział. Debiutował w konkursie wiosną i za każdym razem przechodził eliminacje, trafiając jednak w poprzednich edycjach na graczy ze ścisłej czołówki już w pierwszej rundzie. Teraz dzięki osiągnięciu statusu półfinalisty wyprzedził na ostatniej prostej berniego i uzyskał kwalifikację do Turnieju Mistrzów - jako najstarszy do tej pory zawodnik w krótkiej historii tych zmagań. Z powodzeniem spełnił zatem założony na początku roku cel.

Pepot dołożył kolejne zwycięstwo do swojego dorobku: w tym roku kalendarzowym najpierw dwa razy zwyciężał w części finałowej Turnieju Mistrzów, a w regularnych edycjach na kort wychodził dziewięciokrotnie, z czego przegrał tylko raz. Gdyby spojrzeć zaś na dwanaście ostatnich miesięcy (a ściślej od końca września 2024 r.) - bilans ten jest jeszcze korzystniejszy: siedemnaście zwycięstw na osiemnaście rozegranych spotkań (z czego pięć triumfów w wygranym TM). Jedyną osobą w obecnym roku, która powstrzymała pepota przed całkowitym zdominowaniem rozgrywek jest jego rywal w jesiennym finale, tajpej (4). Zapowiada się zatem fascynujący pojedynek dwóch tytanów, bowiem tajpej co prawda nie jest tak utytułowany, jak jego konkurent, ale od wiosny gra bardzo skuteczny i przy okazji widowiskowy tenis, który zaowocował wyjątkowymi sukcesami. Panowie spotykali się po gołym niebem czterokrotnie i dopiero za czwartym razem tajpej zdołał odnieść zwycięstwo. Jednocześnie tylko jeden ich pojedynek został rozstrzygnięty po dwóch krótkich setach. Pozostałe były trzysetowe i coraz dłuższe, aż do wspomnianej przed chwilą dwustuminutowej batalii w maju, która okazała się najdłuższym meczem sezonu, nawet biorąc pod uwagę obydwa finały, grane przecież na dłuższym dystansie. Ten rekord będzie niezmiennie już należał do nich, mogą go ewentualnie jeszcze poprawić w najbliższą niedzielę. A będzie o co się bić: na stole leży nie tylko nieśmiertelna mistrzowska sława, ale  i wieczny splendor Najlepszego Zawodnika Sezonu, którego na przestrzeni dwudziestu trzech lat doświadczyło zaledwie dziesięciu graczy.

 
Rezultaty - turniej główny
Półfinały
18.X
pepot (1) vs tiger (12) 2:0 (6:2, 6:4), 1h30

Ćwierćfinały
15.X
pepot (1) vs bernie (10) 2:0 (6:0, 6:3), 1h30

 

 

:: Tajpej zagra o drugi tytuł mistrzowski
12 października 2025 r.

 

Pierwszym finalistą jesiennej edycji zawodów został tajpej. W finale znalazł się po raz drugi w tym sezonie. Nadal trwa walka dwóch par zawodników o dodatkowe specjały: tytuł Najlepszego Zawodnika Sezonu oraz kwalifikację do Turnieju Mistrzów.

Mecz półfinałowy odbywał się w typowo jesiennej atmosferze - choć było stosunkowo ciepło, to jednak w drugiej części spotkania zaczęła siąpić mżawka. Na szczęście nie były to opady, które mogłyby przerwać mecz, a zawodnicy w ferworze walki niewiele sobie z niego robili. Nic dziwnego - w końcu dentmar (2) i tajpej (4) pojedynkowali się, aby jeden z nich przeszedł do historii jako finalista 69. edycji turnieju. Szybko okazało się, że dentmar nie mógł się odnaleźć w pierwszej części meczu, trafiał w siatkę lub wyrzucał na minimalne auty, a tajpej grał równo i skutecznie, co dało mu pewne i wysokie zwycięstwo. Mistrz wiosny kontynuował punktowanie przeciwnika również w drugiej partii i gdy doszedł do wyniku 4:1 wydawało się, że gra się zaraz skończy. Wtedy dentmar skoncentrował wszystkie siły i zdołał wyrównać stan meczu. To jednak był jego ostatni zryw, bowiem tajpej dokończył dzieła, wygrywając dwa pozostałe gemy.

Niepowodzenie dentmara nie odbierze mu dotąd wywalczonych przywilejów, bo z jego punktu widzenia niezwykle ważne było poprzednie spotkanie, które decydowało o awansie do najlepszej czwórki. Dzięki tamtemu triumfowi dentmar, w punktacji startowej przed turniejem zajmujący piąte miejsce, utrzymał premiowaną lokatę po raz piąty z rzędu w obecnej serii. W Turnieju Mistrzów weźmie udział jako jeden z faworytów.

Trwa świetna passa tajpeja, który w obecnym sezonie przegrał jak na razie tylko jeden mecz: ćwierćfinał edycji letniej. Wiosną zwyciężył, a jesienią czeka już na rywala w finale. Jest teraz także najpoważniejszym kandydatem do szarży Najlepszego Zawodnika Sezonu z przewagą dziesięciu punktów nad wiceliderem. Zdobycie pierwszego takiego lauru może mu uniemożliwić jedynie obrońca tytułu, pepot (1), który jednakże był zmuszony poczekać na nieobecnego przeciwnika i dotarł dopiero do ćwierćfinału. Jeśli pepot zamelduje się w finale - tajpej będzie musiał go pokonać, aby zdobyć obydwa tytuły.

W tle toczy się również, choć trochę mniej spektakularnie, rozgrywka o ostatnie wolne miejsce w zimowych zmaganiach mistrzowskich. W bieżącym stanie punktacji do Turnieju Mistrzów kwalifikuje się bezpośrednio tiger (12), aktualny półfinalista jesiennych zawodów. W Rankingu może go jeszcze wyprzedzić bernie (10) po wygraniu ćwierćfinału z pepotem. Wówczas o tym, kto zagra w grudniu w gronie Czempionów zdecyduje bezpośredni pojedynek kandydatów w półfinale.

 

 
Rezultaty - turniej główny
Półfinały
8.X
dentmar (2) vs tajpej (4) 0:2 (1:6, 4:6), 1h25

 

 

 

:: Najlepsza Czwórka Sezonu wyłoniona!
7 października 2025 r.

 

Na mecz przed zakończeniem ćwierćfinałów zatrzasnęła się furtka do uprzywilejowanego grona czterech najlepszych zawodników turnieju. Kończymy sezon rozgrywkowy, więc jest to zarazem topowa czwórka podsumowania bieżącego roku. Przed nami jednak nadal wielkie emocje i cztery ostatnie mecze rozgrywek.

W trzecim ćwierćfinale zmierzyli się dentmar (2) i gagi (6). Ze względu na wyrównany bilans ich wzajemnych spotkań nie można było wskazać faworyta i wszystko mogło się zdarzyć. Wynik wyłaniał półfinalistę, ale również rozstrzygał o tym, kto znajdzie się w najlepszej czwórce Rankingu. Pojedynek był dość długi, ale dentmar kontrolował obydwa sety, nie dopuścił rywala do kluczowych piłek i powtórzył scenariusz z poprzedniej edycji, kiedy to w lipcu również wyeliminował gagiego na tym samym etapie. Dentmar zabetonował więc czołową czwórkę zestawienia i kolejne wyniki nie zmienią już jej składu. Wiosną już na początku turnieju na pokaźną premię punktową i zwolnienie z eliminacji grupowych mogą liczyć tajpej, pepot, gregor i dentmar. Podana kolejność dotyczy punktacji bieżącej przed ostatnim ćwierćfinałem, bowiem - o ile nikt już z tego kręgu nie wypadnie - o tyle kolejność zawodników może się wydatnie zmienić.

Przed nami cztery ostatnie mecze, każdy z nich niezwykle ważny i o wysoką stawkę. W grze o tytuł Najlepszego Zawodnika Sezonu pozostaje trzech pretendentów: najlepszy stan posiadania ma chwilowo tajpej (4), Mistrz wiosny, który w półfinale spotka się jutro z dentmarem (2). Wygrana tajpeja będzie wielkim krokiem do ostatecznego triumfu, ale dentmar może pokrzyżować mu szyki, tym bardziej że wygrał z nim wszystkie trzy dotychczas rozegrane mecze. Należy zwrócić uwagę, że były to starcia przed obecnym sezonem (ostatnio przed dwoma laty), a zatem zanim narodził się nowy tajpej - aplikujący po najwyższe tytuły. Jednakże statystyk nie można całkowicie ignorować, a dorobek dentmara w tym kontekście jest nieco znaczniejszy od przeciwnika...

 

 
Rezultaty - turniej główny
Ćwierćfinały
3.X
dentmar (2) vs gagi (6) 2:0 (6:4, 6:2), 1h45

 

 

 

:: Trudne mecze w zaawansowanej fazie turnieju
2 października 2025 r.

 

Znamy już dwóch półfinalistów, czekamy na dwa kolejne ćwierćfinały. Górna część drabinki kontynuuje złą passę - kolejny czołowy gracz w dramatycznych okolicznościach skreczował i poddał mecz. Zawodnicy, którzy pozostali w grze czują coraz większą presję, którą dodatkowo nakręca bezpośrednia rywalizacja rankingowych sąsiadów.

W weekend doszło do pierwszego w historii spotkania tajpeja (4) z norbinio (8). Pogoda była całkiem znośna, ale atmosfera nieco dezorientująca. Tak to w każdym razie odczuwał tajpej, który tym razem długo nie mógł znaleźć odpowiedniej kontroli nad uderzeniami. Co prawda początkowo to norbinio miał problemy z oceną lotu piłek i tajpej dość szybko objął prowadzenie 4:1. Potem jednak nastąpił zwrot i norbinio zaczął odrabiać straty w secie, który musiał zostać rozstrzygnięty dopiero w tie-breaku, gdzie dominował tajpej. Druga partia przebiegała już na warunkach tajpeja, zapewniając mu kolejne zwycięstwo. Pokonany norbinio zakończy sezon notowany w pierwszej ósemce i wypracował sobie tym samym bezpośredni udział w nadchodzącym Turnieju Mistrzów.

Fatum ciąży na zawodnikach w górnej części drabinki. Drugi ćwierćfinał miał się odbyć przed pierwszym, ale został przełożony przez tigera (12) z powodu śmierci bliskiej osoby. W nowym terminie mecz odbywał się w minorowym nastroju. Tiger, który walczył o awans z gregorem (3), przez pierwsze trzy gemy był rozkojarzony i tracił punkt za punktem. W czwartym gemie postanowił jednak zmienić taktykę i zaczął zwalniać i podnosić piłkę, koncentrując się przede wszystkim na próbach przebicia jej na drugą stronę siatki. Gregor dał się wciągnąć w taką grę i dotrzymywał mu kroku partyzanckimi metodami, ale w trakcie sążnistych siedemnastu minut pozwolił tigerowi odrobić stratę dwóch gemów. Dopiero pod koniec partii gregor usiłował przyspieszać bądź skracać piłki, częściej także przebywając pod siatką, co zaowocowało następnymi punktami, a po trzech kwadransach dało mu pół przepustki do półfinału. Opór tigera stężał w drugiej odsłonie, kiedy to wygrał dwa pierwsze gemy. Gregor wiedział, że teraz musi postawić wszystko na jedną kartę. W pierwszym punkcie trzeciego gema tiger zagrał jeden ze swoich licznych skrótów tuż za siatkę. Gregor, minimalnie spóźniony, dopadł piłkę niedaleko siatki i odegrał w brawurowy sposób poza zasięgiem przeciwnika. Ułamek sekundy opóźnienia spowodował, że gregor musiał dać maksymalnego susa, żeby dosięgnąć tego zagrania i w tym momencie usłyszał i poczuł trzask w okolicach mięśnia dwugłowego. Przez następne cztery punkty gregor tylko statystował na korcie, kuśtykając jedynie w kierunku nadlatujących pocisków. Po zejściu na przerwę gregor poprosił o przerwę medyczną i próbował rozmasować uraz. Po kilku minutach wrócił na kort i przy swoim serwisie, niesiony wściekłością i adrenaliną zaczął walić potężne podania i krosowe winnery i zdołał jeszcze wygrać czwarty gem. Jednak przy pierwszej wymianie kolejnego stało się jasne, że to koniec i gregor ze łzami w oczach podziękował za grę. Zakończył sezon w pierwszej czwórce Rankingu, co gwarantuje mu pewny awans do fazy pucharowej w następnej edycji, wiosną przyszłego roku. Po raz kolejny wywalczył również bilet do Turnieju Mistrzów, ale powstaje pytanie - czy zdoła wrócić do zdrowia w ciągu dziesięciu tygodni, które zostały do tych ekskluzywnych rozgrywek.

Równolegle do tych dramatycznych zdarzeń rozgrywano zaległy mecz 1/8 finału pomiędzy gagim (6) a qlexem (9). W pierwszej partii pretendent z powodzeniem dotrzymywał kroku faworytowi, doprowadził do gema dodatkowego i wygrał go po gargantuicznych pięciu kwadransach. W odpowiedzi gagi zaczął grać wolniej, zmuszając qlexa do jeszcze większego wysiłku. Szybko przyniosło to efekty i po kolejnych dwóch kwadransach gagi odrobił stratę. Na początku trzeciej części, przy wyrównanym wyniku, rozpoczęła się trzecia godzina batalii i wyczerpany qlex musiał zmierzyć się z bolesnymi skurczami, co zwiastowało definitywny finisz jego turniejowej przygody, choć i tak bronił się jeszcze przez pół godziny. Po pechowym losowaniu wiosną, gdzie trafił do mocnej grupy eliminacyjnej (z... gagim w składzie) i nie zdołał awansować - w kolejnych edycjach sezonu dwukrotnie eliminacje wygrywał i ostatecznie utrzymał się na dziesiątej pozycji w zestawieniu. Wiosną będzie w swojej grupie znów najwyżej rozstawiony. Nominalnie przysługuje mu też druga pozycja na liście rezerwowych zawodników Turnieju Mistrzów.

I tak oto na szachownicy pozostało ostatnich sześciu graczy. Emocje podkręca ciekawa sytuacja w Rankingu: rywalizują ze sobą trzy konkretne pary, a każdy następny mecz będzie miał podwójną stawkę. Najgorętsze będzie najbliższe spotkanie ćwierćfinałowe, w którym staną naprzeciw siebie dentmar (2) i gagi (6). Obecnie zajmują ex aequo piąty fotel zestawienia, więc bezpośrednie spotkanie zdecyduje nie tylko o półfinałowej premii, ale także o wyprzedzeniu rywala w Rankingu. Jest jeszcze wisienka na torcie: zwycięzca, niezależnie od ewentualnych dalszych sukcesów, wyląduje wśród najlepszej czwórki, wyprzedzając czwartego aktualnie pietro. Dentmar uprzywilejowaną pozycję zdobyłby ponownie, ale gagi prawo do dziesięciopunktowej premii uzyska pierwszy raz w karierze. Pieprzyka sprawie dodaje fakt, że w regularnych turniejach spotykali się już sześciokrotnie i bilans tych pojedynków wychodzi na zero: każdy z nich wygrał po trzy starcia. W dodatku w obecnym sezonie trafili na siebie we wszystkich trzech turniejach, każdorazowo w ćwierćfinale i w tym roku mają na koncie po jednym zwycięstwie.

Druga para to tiger (12) i bernie (10) . Zajmują sąsiednie miejsca w Rankingu i dzieli ich różnica tylko dwóch punktów, co jest kluczowe w kontekście nominacji do Turnieju Mistrzów. Tiger jest teraz ósmy, więc na razie może wstępnie planować udział w grudniowych zmaganiach. Gdyby jednak bernie pokonał w ćwierćfinale obrońcę tytułu - to on wskoczy na ósmą pozycję. Jednocześnie w półfinale czekał będzie na niego... tiger. Wtedy zwycięzca będzie pałaszował wyjątkowo słodkie konfitury: uzyska tytuł finalisty i zarazem kartę wstępu do elitarnego zimowego grona.

Wreszcie deser: najważniejsi kandydaci do trofeum Najlepszego Zawodnika Sezonu - obrońca tytułu, pepot (1) i Mistrz turnieju wiosennego, tajpej (4). Zaczęli notowanie z jednakowym dorobkiem punktowym i idą łeb w łeb, chociaż chwilowo liderem Rankingu z przewagą czterech punktów i jednej rundy został tajpej. Pepota od finału dzieli jeszcze dwa mecze, tajpej ma przed sobą jedno spotkanie. Są faworytami do awansu i ich obecność w finale jest wielce prawdopodobna. Jeśli obydwaj się tam zameldują - ich konta znów się zrównają i zwycięzca będzie kroił podwójny tort: zgarnie trofeum jesienne i prymat w całym mijającym sezonie. Dotychczas grali ze sobą cztery mecze, trzy razy górą okazał się pepot. Przy czym ich dwa ostatnie spotkania to trzysetowe, ponadtrzygodzinne dreszczowce, z których drugi, wiosną tego roku, rozstrzygnął po raz pierwszy na swoją korzyść tajpej.

 
Rezultaty - turniej główny
Ćwierćfinały
28.IX
tajpej (4) vs norbinio (8) 2:0 (7:6 [7-1], 6:2), 1h25
30.IX
gregor (3) vs tiger (12) 1:2 (6:3, 1:3, krecz), 1h08

1/8 finału
30.IX
gagi (6) vs qlex (9) 2:1 (6:7 [3-7], 6:1, 6:3), 2h33

 

 


:: Czołowi zawodnicy wkraczają do akcji
26 września 2025 r.

 

Mecze pierwszej rundy przyniosły wiele emocji, chociaż - poza jednym przypadkiem - wygrywali zawodnicy wyżej notowani. Niespodziewane kłopoty mieli dwaj najwyżej rozstawieni, wygrywając swoje mecze dopiero po trzech setach. Wyścig o kwalifikację do Turnieju Mistrzów ma się ku końcowi, ale rywalizacja o miano Najlepszego Zawodnika Sezonu dopiero się rozpoczęła.

Ostatni weekend kalendarzowego lata objawił się nadspodziewanie godnie i przez dwa dni nasza dzienna gwiazda dominowała na nieboskłonie, a temperatura w słońcu osiągała wartości wakacyjne. W sobotni poranek odbył się pojedynek Wicemistrza wiosny, gregora (3) i droby (14). Faworyt wygrał z dużą przewagą, choć droba prowadziła zarówno w pierwszym, jak i w drugim secie wymuszając swoją grą sporo defensywnych zagrań rywala. Miała okazję do wygrania większej liczby gemów, ale gregor dokonywał cudów w obronie, a jak tylko doprowadził do piłki meczowej - natychmiast ją wykorzystał. Droba zanotowała swój najlepszy sezon w karierze - po raz pierwszy awansowała do turnieju głównego trzy razy z rzędu i zajęła w podsumowaniu rocznym dwunaste miejsce - najwyższe w historii.

Swoją pozycję w pierwszej dziesiątce ugruntował norbinio (8), który zdecydowanie pokonał w dwóch setach frącka. Teraz może być pewien bezpośredniej kwalifikacji do Turnieju Mistrzów, bowiem zajmuje obecnie siódmą lokatę i - realnie patrząc na sytuację ścigających go graczy - może spaść co najwyżej na miejsce ósme. Frącek zaś już po dwóch turniejach ma prawo być losowany wiosną z koszyka wiceliderów grup eliminacyjnych.

Niedzielę rozpoczął epicki bój Wicemistrza sprzed roku, dentmara (2) i nominalnego lidera jednej z grup, krisa (7). Do ich spotkania doszło już na tym etapie, bowiem kris awansował z drugiej pozycji w tabeli grupy, po przegranym jednym meczu. Wszedł jednak w mecz z pełnym impetem i prowadził po pierwszym secie. Dentmar nie był tym razem w swojej szczytowej formie, ale udało mu się opanować sytuację i wyrównać stan meczu. W trzeciej odsłonie kris wyraźnie odskoczył rywalowi i przy prowadzeniu 4:1 planował już strategię na ćwierćfinał. Jednakże nieco pokrzyżowało mu szyki pojawienie się publiczności w osobach następnych zawodników, co z kolei zdopingowało dentmara. Turniejowa dwójka zaczęła odrabiać straty i ostatecznie po morderczym starciu dentmar zdołał wyrwać zwycięstwo przeciwnikowi. Przegrana krisa kosztowała go utratę miejsca wśród najlepszej dziesiątki i wiosną będzie otwierał listę wiceliderów grup.

Ekspresowe tempo narzucił Mistrz wiosny, tajpej (4), który po zaledwie czterdziestu minutach odprawił valara, tracąc tylko jeden gem. Tajpej w tym sezonie bryluje w pierwszej czwórce i jest w swojej życiowej formie, ale tym razem przeszedł samego siebie i wszystko czego się dotknął zamieniał w złoto. Valar - mimo że nie grał najgorzej - mógł tylko bezradnie obserwować rozwój wypadków. Co ciekawe valar na dwa gemy zaraził się chwilowo tą przypadłością Midasa i wtedy tajpej nie miał zbyt wiele do powiedzenia, jednakże trwało to krótko i sytuacja szybko powróciła do punktu wyjścia.

Przez dwie godziny trwała próba sił pomiędzy tigerem (12) a debiutującym w rozgrywkach mazim (D). W pierwszej partii panowie utrzymywali swój serwis i o wyniku musiał zdecydować tie-break. W drugiej odsłonie tiger zaczął od przełamania rywala, co najwyraźniej podcięło mu skrzydła. Tiger wygrał pierwsze pięć gemów, potem na chwilę spuścił z tonu pozwalając maziemu wygrać trzy kolejne, lecz zaraz dokończył dzieła. Po pierwszej rundzie tiger zajmuje dziewiątą pozycję w Rankingu i nadal liczy się w walce o miejsce w Turnieju Mistrzów - musi jedynie dotrzeć rundę dalej niż bernie (10). Debiutant natomiast ma na razie na koncie jeden turniej, więc w zestawieniu otwiera dopiero trzecią dziesiątkę graczy. Pokazał się jednak z bardzo dobrej strony i wydaje się, że jego awans do szeroko pojętej czołówki jest jedynie kwestią czasu.

Trudne chwile przeżywał obrońca tytułu, pepot (1). Nie dość, że borykał się z kontuzją nadgarstka, to jeszcze trafił na paco, powracającego do zmagań weterana rozgrywek, do niedawna stałego bywalca pierwszej dziesiątki, finalisty pierwszego Turnieju Mistrzów. Paco miał dłuższą przerwę i potrzebował trochę czasu na powrót do dawnej formy, ale już widać, że wkrótce znów będzie wysoko notowany. Od początku grał bardzo uważnie i skutecznie, zaskakując Mistrza, który musiał się pogodzić z utratą pierwszego seta. Aczkolwiek prawdziwego czempiona poznaje się po tym jak gra w obliczu napotkanych problemów, a pepot należy do nielicznej grupy graczy, którzy potrafią odwrócić bieg wydarzeń nawet przy niekorzystnych warunkach. Przezwyciężył dolegliwości i przejął inicjatywę, wygrywając dwa kolejne sety, co pozwoliło mu utrzymać prowadzenie w Rankingu. Paco po turnieju jesiennym zajmuje w podsumowaniu rocznym odległe miejsce, bowiem dysponuje punktacją obejmującą jedną edycję i wiosną zostanie rozlosowany do grup eliminacyjnych z trzeciego, ostatniego koszyka. Lider i wicelider grupy, do której trafi mogą odczuwać wtedy uzasadniony niepokój.

Tylko na kwadrans wystarczyło baterii pietro (5), który był wyczerpany długą, międzykontynentalną podróżą. Po przegraniu z berniem (10) trzech pierwszych gemów zdecydował się skreczować, tracąc tym samym możliwość poprawienia swoich rankingowych notowań. Obecnie zajmuje czwarty fotel, ale kolejni zawodnicy depczą mu po piętach i wiosną najprawdopodobniej znów będzie musiał zacząć swój występ od eliminacji grupowych.

Pierwsza siódemka zawodników bieżącego notowania Rankingu ma już gwarantowaną przepustkę do zimowego Turnieju Mistrzów. O ostatnie wolne miejsce ubiegają się bernie (10) i tiger (12) - ten, który wygra swój następny mecz trafi do premiowanej ósemki. Jeśli wygrają obydwaj - spotkają się w półfinale i wtedy rozstrzygną tę kwestię bezpośrednio. W przypadku ich porażek w ćwierćfinałach - w grze pozostanie jeszcze qlex (9), który musiałby wówczas dotrzeć co najmniej do najlepszej czwórki.

Rumieńców nabiera batalia o tytuł Najlepszego Zawodnika Sezonu. Od poprzedniego roku godnością tą legitymuje się pepot (1), który obecnie ma identyczną liczbę punktów, co tajpej (4). Obaj faworyci błyszczą świetną formą i są rozlokowani po przeciwnych stronach drabinki, więc wielce prawdopodobny jest scenariusz, w którym ta wysoka szarża przypadnie jednemu z nich po potyczce w finale. Gdyby jednak odpadli najpóźniej w półfinałach - swoją szansę będzie miał gregor (3) po zdobyciu wicemistrzostwa oraz dentmar (2) lub gagi (6) - tylko jeśli któryś zostanie nowym Mistrzem.

 
Rezultaty - turniej główny
1/8 finału
20.IX
gregor (3) vs droba (14) 2:0 (6:2, 6:2), 1h25
norbinio (8) vs frącek 2:0 (6:1, 6:3), 1h20
21.IX
dentmar (2) vs kris (7) 2:1 (4:6, 6:3, 7:5), 2h24
tajpej 
(4) vs valar 2:0 (6:0, 6:1), 0h40
tiger 
(12) vs mazi (D) 2:0 (7:6 [7-3], 6:3), 2h00
pepot 
(1) vs paco 2:1 (3:6, 6:1, 6:3), 2h10
23.IX
pietro (5) vs bernie (10) 0:3, krecz pietro, 0h15

 

 


:: Zaczynają się zmagania najlepszej szesnastki
19 września 2025 r.

 

Dwanaścioro graczy pożegnało się z turniejem. Teraz najlepsza szesnastka zmierzy się w meczach w systemie pucharowym. Pary na drabince turnieju głównego wyglądają nad wyraz ciekawie. W ścisłej czołówce zaczyna się także walka o tytuł Najlepszego Zawodnika Sezonu.

Grupa A
Wiceliderka grupy A, arietis (15), w ostatnim meczu pokonała carlito pozbawiając go tym samym szansy na awans. Dla niej wiktoria też miała wartość jedynie dwóch punktów w Rankingu, bowiem po dwóch porażkach odpadła z eliminacji już wcześniej. Doszło zatem do dość rzadkiego przypadku, kiedy to frącek po zwycięstwie w zaledwie jednym meczu i wygranym jednym secie z liderem miał awans w kieszeni. Do ostatniego spotkania, z carlito, przystępował bez presji, bo nawet wysoka przegrana nic nie mogła zmienić.

Najlepszym zawodnikiem grupy A już tydzień temu został pietro (5), który zagra teraz z bernim (10), zwycięzcą grupy F. Grali do tej pory tylko raz, w meczu grupowym zeszłej edycji i górą był ówczesny debiutant, więc szykuje się ciekawa okazja do rewanżu. Drugą pozycję zajął frącek, który po raz pierwszy w turniejowych szrankach podejmie norbinio (8).

Grupa B
Brakujące spotkanie pepe i pablo (16) trwało ponad sto minut i przyniosło wielkie emocje, choć obydwaj gracze już pogodzili się, że to ich ostatni mecz w turnieju. Miejsca na drabince wcześniej zarezerwował sobie gagi (6), który stanie naprzeciw innego zwycięzcy eliminacji - qlexa (9), a także debiutujący w edycji jesiennej mazi (D), walczący o prymat z tigerem (12).

Grupa C
Dwa pojedynki odbył nominalny wicelider grupy, bart (13). Najpierw musiał stawić czoła powracającemu do tenisowej aktywności paco. Spotkanie miało zaskakujący przebieg, bowiem początkowo dominował bart, zdobywając pierwsze cztery gemy. Opór paco tężał jednak z minuty na minutę i to na tyle szybko, że wahadło radykalnie się odchyliło: od tego momentu wszystkie kluczowe punkty inkasował już tylko paco, wygrywając wszystkie pozostałe dwanaście gemów. Po tym meczu bart miał jeszcze szansę na awans, ale musiałby wysoko wygrać z mocnym norbinio (8). Stało się odwrotnie i norbinio z kompletem punktów w sobotę walczy ze wspomnianym frąckiem, zaś drugie premiowane miejsce zajął paco, który trafił na obrońcę tytułu - pepota (1).

Grupa D
Kris (7), po przegranej z wiceliderem grupy, zrehabilitował się w spotkaniu z johnnym, czym otworzył sobie drogę do części pucharowej. Po tym jak sokolow zrezygnował z dalszego udziału w eliminacjach z powodu choroby wyklarowała się kolejność w grupie: tiger (12) z pierwszą lokatą stanie przed obliczem maziego, zaś kris (7) stawi czoło turniejowej dwójce - dentmarowi.

Grupa E
Zwycięstwem nad patricosem przypieczętował swój pewny awans qlex (9) i teraz będzie miał możliwość powiększenia konta punktowego w pojedynku z gagim (6). Zgoła inaczej wyglądała sytuacja przed ostatnim starciem mario i droby (14). Obydwoje mieli na koncie po jednym zwycięstwie i batalia decydowała o tym, kto zyska szczebelek drabinki. Imponująco zaczęła droba, zgarniając całą pulę w pierwszym secie. Jednakże w drugiej partii mario ustabilizował grę i wygrał trzy pierwsze gemy, sprawiając, że role przez chwilę się odwróciły. Droba zdołała go dogonić, ale mario znów odskoczył po ośmiu gemach. Ostatecznie pod koniec droba popisowo odrobiła straty i więcej nie odpuściła żadnych ważnych punktów, zdobywając kolejny awans do turnieju głównego. Teraz będzie miała szansę zmierzyć się z Wicemistrzem wiosny, gregorem (3).

Grupa F
Dość pewnie poradził sobie w pierwszym secie valar w swoim meczu z kondziem (11). W drugiej odsłonie wicelider grupy podwoił defensywne zasieki, sprawiając valarowi spore trudności. Jednak valar nie szczędząc wysiłku cierpliwie szukał luk w obronie przeciwnika, co zaowocowało triumfem po blisko dwóch godzinach walki. Krócej niż godzinę trwało zaś spotkanie gkosa i berniego (10), w którym faworyt oddał jedynie dwa gemy. Bernie zatem znów ma okazję do spotkania na szczycie z pietro, a valar, jako drugi zawodnik grupy F, skrzyżuje rakietę z Mistrzem wiosny, tajpejem (4).

Rezultaty - eliminacje

Grupa A
14.IX
carlito vs arietis (15) 0:2 (4:6, 2:6), 1h15
18.IX
carlito vs frącek 0:2 (2:6, 1:6), 1h00

Grupa B
13.IX
pepe vs pablo (16) 0:2 (5:7, 6:7 [7-9]), 1h50

Grupa C
14.IX
bart (13) vs paco 0:2 (4:6, 0:6), 1h30
16.IX
norbinio (8) vs bart (13) 2:0 (6:1, 6:1), 1h20

Grupa D
16.IX
johnny vs kris (7) 0:2 (3:6, 1:6), 1h03
sokolow 
vs tiger (12) 0:2 walk. (0:6, 0:6)
sokolow 
vs johnny 0:2 walk. (0:6, 0:6)

Grupa E
14.IX
patricos vs qlex (9) 0:2 (0:6, 1:6), 0h54
17.IX
mario vs droba (14) 0:2 (0:6, 5:7), 1h45

Grupa F
14.IX
valar vs kondzio (11) 2:0 (6:3, 6:4), 1h40
gkos 
vs bernie (10) 0:2 (1:6, 1:6), 0h50

 

 

 

:: Po weekendzie pojawi się drabinka turnieju głównego
12 września 2025 r.

 

Dwie trzecie meczów mamy za sobą, do zakończenia eliminacji grupowych pozostało dokładnie dwanaście spotkań. Jest jeszcze dużo niewiadomych, ale po Sesji Weekendowej sporo się wyjaśni. Po niedzielnym wieczorze powinna się pojawić drabinka turnieju głównego, chociaż ostatnie mecze są jeszcze planowane na środę i czwartek.

Grupa A
Ekspresowo rozegrał swoje spotkania lider grupy A pietro (5). Najpierw spotkał się z frąckiem, którego wyraźnie pokonał w pierwszym secie. Wtedy pietro zaczął tracić siły i spotkanie stało się bardziej wyrównane, lecz mecz został przerwany z powodów technicznych przy prowadzeniu frącka w drugiej partii. Po wznowieniu meczu dwa dni później frącek zdołał wygrać set, ale potem musiał uznać wyższość faworyta. Skuteczny opór stawiał również carlito, który pierwszy set przegrał dopiero po dziesięciu gemach. Później pietro przykręcił jednak śrubę i po pięciu kwadransach zanotował drugie zwycięstwo. Do meczu z arietis (15) lider przystąpił rozpędzony wcześniejszymi starciami i wyraźnie zdominował ten pojedynek, w ciągu godziny oddając jej jedynie dwa gemy. Wygranie eliminacji odmieniło sytuację pietro w Rankingu: zrównał się punktami z trzecim zawodnikiem w zestawieniu ze stratą zaledwie sześciu punktów do lidera. Stanął przed olbrzymią szansą na stały powrót do najlepszej czwórki, bowiem - aby go wyprzedzić - piąty lub szósty zawodnik Rankingu musiałby dotrzeć dwie rundy dalej od niego.

Zanim doszło do pojedynku najwyżej rozstawionych - arietis podejmowała w swoim pierwszym meczu frącka. W niezwykle wyrównanej pierwszej części frącek wygrał dopiero w tie-breaku, co dodało mu skrzydeł do kontynuowania triumfalnego pochodu. Tym samym frącek pozostaje w grze o awans, zaś arietis będzie walczyć w ostatnim meczu z carlito już tylko o dwa rankingowe punkty.

Grupa B
W grupie B spotkali się pepe i mazi (D). W pierwszym secie mazi zaprezentował się bardzo skutecznie i już widać, że będzie postrachem nawet najmocniejszych graczy. W drugim niespodziewanie pepe zaczął świetnie serwować, co przełożyło się na o wiele większe zdobycze punktowe i debiutant musiał się nieźle nagimnastykować, żeby utrzymać przewagę, aż do gema dodatkowego, który wyjaśnił sytuację. W tej grupie wszystko zostało rozstrzygnięte: gagi (6) już od tygodnia zajmuje pierwszą pozycję, jako drugi premię zdobył mazi, zaś pepe i pablo (16) zostali wyeliminowani - w sobotę dojdzie do ostatniego pojedynku, w którym podzielą się trzema punktami.

Grupa C
Nie ma uczestników turnieju głównego w grupie C - na liście kandydatów nadal pozostaje trzy nazwiska. Wiadomo na pewno, że nie znajdzie się na niej joda, bowiem przegrał wszystkie trzy mecze. W tym tygodniu najpierw w ciągu godziny uległ paco, a trzy dni później rozbił go norbinio (8), który pozostaje najpoważniejszym pretendentem do potwierdzenia pozycji lidera grupy. Kluczowy będzie niedzielny mecz pomiędzy paco i bartem (13), którego zwycięzca powinien w praktyce dołączyć do części pucharowej.

Grupa D
W grupie D w szranki stanęli dwaj najwyżej notowani gracze: kris (7) i tiger (12). Szybkie i płaskie piłki krisa przesądziły o jego wygranej w pierwszej odsłonie. Tiger zdał sobie wówczas sprawę, że tylko zmiana taktyki może przynieść nadzieję na modyfikację wyniku i postanowił wciągnąć krisa w bardziej kombinacyjną grę, przede wszystkim zwalniając i skracając piłki. Na efekty nie trzeba było długo czekać - kris szybko stracił wcześniejszą przewagę i zaczął pudłować. Po wyrównaniu tiger pozostał wierny nowej koncepcji, a rozczarowany taką grą kris właściwie zrezygnował z dalszych prób odrobienia strat, pogodzony z przegraną. Tym samym tiger przejął pałeczkę w grupie i jest bardzo blisko awansu, mimo że każde rozwiązanie jest jeszcze teoretycznie możliwe.

Grupa E
Drugie zwycięstwo qlexa (9) zagwarantowało mu szczebelek na drabince turnieju głównego. W najkrótszym meczu tej edycji pokonał bez straty gema mario; zajęło mu to zaledwie czterdzieści sześć minut. Mario szybko stanął przed szansą na rehabilitację w spotkaniu z patricosem. Mecz był zacięty i w drugim secie mało brakowało, by patricos zremisował, bowiem prowadził po ośmiu gemach. Jednakże mario go dogonił i wygrał wysoko w tie-breaku, eliminując rywala. Teraz czeka go spotkanie z drobą (14) w walce o bezpośredni awans.

Grupa F
Rozstawieni w grupie F zwyciężyli nierozstawionych, choć wcale nie były to łatwe wiktorie. Kondzio (11) w pierwszym secie bitwy z gkosem musiał się mocno pilnować i dopiero drugą partię zainkasował bez problemów. Odwrotnie sytuacja wyglądała w spotkaniu berniego (10) i valara - tutaj bernie przeważał w pierwszej odsłonie, ale później valar zaczął go gonić i pod koniec temperatura meczu dostrzegalnie wzrosła. W efekcie lider grupy wywalczył pewny udział w części pucharowej, a gkos znalazł się za burtą. Drugiego premiowanego zawodnika w grupie wyłoni niedzielny pojedynek valara i kondzia.

 

Rezultaty - eliminacje

Grupa A
3, 5.IX
frącekvs pietro (5) 1:2 (1:6, 6:3, 0:6), 1h40
6.IX
pietro(5) vs carlito 2:0 (6:4, 6:1), 1h15
7.IX
arietis(15) vs frącek 0:2 (6:7 [4-7], 3:6), 1h15
11.IX

pietro (5) vs arietis (15) 2:0 (6:0, 6:2), 1h00

Grupa B
7.IX
pepevs mazi (D)0:2 (1:6, 6:7 [4-7]), 1h35

Grupa C
7.IX
jodavs paco 0:2 (2:6, 1:6), 1h00
10.IX

norbinio (8) vs joda 2:0 (6:0, 6:0), 0h55

Grupa D
6.IX
kris(7) vs tiger (12) 1:2 (6:3, 2:6, 0:6), 1h33

Grupa E
7.IX
qlex(9) vs mario 2:0 (6:0, 6:0), 0h46
12.IX

mario vs patricos 2:0 (6:3, 7:6 [7-2]), 1h40

Grupa F
7.IX
kondzio (11) vs gkos 2:0 (6:4, 6:1), 1h20
bernie
(10) vs valar 2:0 (6:1, 6:4), 1h10

 


:: Mamy już pierwszy awans
5 września 2025 r.

 

Z impetem rozpoczęły się zmagania turnieju jesiennego. W pierwszy weekend obyło się bez niespodzianek - zwyciężali zazwyczaj gracze wyżej notowani. W jednej z grup podkręcono tempo i lider wygrał w kolejnych dniach komplet meczów, rezerwując sobie tym samym miejsce na drabince turnieju głównego. Przed nami druga Sesja Weekendowa.

Grupa B
To tutaj poznaliśmy już zwycięzcę. Został nim gagi (6), który najpierw w weekend pokonał pepe bez straty gema, a potem dzień po dniu zaplanował dwa pozostałe spotkania. Wysoko wygrał również z debiutującym mazim (D), z którym nie poradził sobie pablo (16), inkasując zaledwie trzy gemy. Debiutant miał sprawić liderowi kłopoty, ale akurat tego dnia nie był w optymalnej formie i nie stawił spodziewanego oporu. Za to następnego dnia blisko sprawienia niespodzianki był wspomniany pablo. W pierwszym secie gagi prowadził już 5:0. Grał mocno i precyzyjnie, spychając pablo do głębokiej defensywy. Jednak wytracił impet i zaczął częściej się mylić, co ośmieliło pablo, który odzyskał równowagę i poczynał sobie coraz lepiej. Nie zdążył odrobić strat, jednakże w drugiej partii lepiej trzymał piłkę w korcie, zaś gagi walczył nie tylko z przeciwnikiem, ale także z własnymi słabościami. Rozstrzygnięcie nastąpiło dopiero po dwunastu gemach - po myśli gagiego, bo przecież  nieprzypadkowo jest jednym z najlepszych zawodników w rozgrywkach. Starania pablo nie wystarczyły, jednak miał on poczucie o wiele większej kontroli w porównaniu do swojego poprzedniego pojedynku.

Gagi czeka więc spokojnie na część pucharową, mazi i pepe pozostają w grze, zaś najtrudniejszą sytuację ma pablo, który po dwóch porażkach jest bliski wyeliminowania - co prawda ma nadal matematyczną szansę na awans, ale jest ona nieco iluzoryczna.

Grupa C
Lider i wicelider wygrali swoje mecze pierwszej kolejki. Najpierw norbinio (8) pewnie odprawił paco, który jeszcze niedawno był notowany w pierwszej dziesiątce - teraz jednak dopiero próbuje wrócić do poprzedniej formy po blisko dwóch latach przerwy od tenisa. Także bart (13) odnotował pewne zwycięstwo nad jodą, dawnym Mistrzem sprzed lat.

Grupa D
Podobna sytuacja miała miejsce w grupie D. Wicelider tiger (12) zdobył dwa punkty rankingowe po triumfie nad johnnym, zaś kris (7) w starciu z sokolowem po dość wyrównanym wygranym pierwszym secie odskoczył mu wyraźnie w drugim. W sobotę zaplanowano największy hit w tej grupie: spotkanie rozstawionych. Stawką będzie wyprzedzenie rywala w Rankingu, bowiem mają oni obecnie równą liczbę punktów, a w szerszej perspektywie - kto wie - być może również utrzymanie się w prestiżowej pierwszej dziesiątce.

Grupa E
Po awansie do turnieju głównego w poprzedniej edycji w bieżących meczach grupowych rozszalała się droba (14). W weekend podejmowała lidera grupy - qlexa (9). Po pierwszym, dziewięciominutowym gemie set potoczył się nadspodziewanie szybko i qlex zgarnął prawie całą pulę punktów, odstępując drobie jeden gem. W drugim sprawy do pewnego momentu toczyły się podobnie, ale po czterech gemach, gdy na koncie droby nadal było okrągłe zero, wstąpił w nią nowy duch i zaczęła odrabiać straty. Wygrała trzy gemy z rzędu, a potem jeszcze jeden. Druga partia trwała niemal godzinę, a qlex wywalczył piłkę meczową dopiero w dziesiątym gemie.

Niepocieszona droba w spotkaniu z patricosem rzuciła do walki wszystkie swoje zasoby, ale długo nie mogła znaleźć odpowiedniego rytmu. Patricos bez drgnienia powieki rozbił drobę w pierwszej odsłonie, ale to zamiast ją pognębić - odpaliło właściwe, uśpione dotąd systemy. Droba zaczęła zdobywać coraz więcej punktów i już w ósmym gemie mogła doprowadzić do remisu. O swoje pięć minut upomniał się wówczas patricos: wygrał trzy gemy z rzędu i brakowało mu już tylko dwóch do zwycięstwa. Nie zdążył ich skompletować po reaktywacji droby, która ostatecznie po dwunastu gemach wyrównała stan meczu. To dodało jej skrzydeł i w rozstrzygającym secie dyktowała warunki. Ostatecznie postawiła na swoim po wyczerpujących stu pięćdziesięciu minutach.

Na razie w tej grupie trudno coś przewidywać, choć dla droby sprawa jest prosta: jeśli chce być bliżej awansu - musi przeważyć szalę w ostatnim meczu z mario, który po raz pierwszy wkroczy do akcji stając oko w oko z liderem grupy w niedzielnej Sesji Weekendowej.

Grupa F
Pełną pierwszą kolejkę rozegrali także gracze grupy F. W krótkim meczu rozpoczął swój marsz do turnieju głównego valar pokonując gkosa, którego chwalił potem za ładną grę i soczyste uderzenia. W drugim spotkaniu bernie (10) zrobił przyczynek do wyjścia z grupy po wygranej z kondziem (11). W niedzielę zaplanowano kolejne dwa mecze i wtedy obraz powinien bardziej się wyostrzyć.

 

Rezultaty - eliminacje

Grupa B
30.VIII
gagi (6) vs pepe 2:0 (6:0, 6:0), 1h15
31.VIII
pablo (16) vs mazi (D) 0:2 (1:6, 2:6), 1h20
3.IX
mazi (D) vs gagi (6) 0:2 (2:6, 1:6), 1h20
4.IX
gagi (6) vs pablo (16) 2:0 (6:3, 7:5), 1h30

Grupa C
31.VIII
paco vs norbinio (8) 0:2 (2:6, 2:6), 1h30
joda vs bart (13) 0:2 (2:6, 0:6), 0h55

Grupa D
30.VIII
tiger (12) vs johnny 2:0 (6:0, 6:2), 1h30
31.VIII
kris (7) vs sokolow 2:0 (6:4, 6:1), 1h10

Grupa E
31.VIII
qlex (9) vs droba (14) 2:0 (6:1, 6:4), 1h34
4.IX
droba (14) vs patricos 2:1 (1:6, 7:5, 6:2), 2h30

Grupa F
31.VIII
valar vs gkos 2:0 (6:1, 6:1), 1h10
1.IX
bernie (10) vs kondzio (11) 2:0 (6:1, 6:3), 1h45

 

 

:: Startuje edycja jesienna
28 sierpnia 2025 r.

 

Regulaminowe losowania wprawiły w ruch ostatni turniej sezonu. O rankingowe punkty powalczą wszyscy najlepsi zawodnicy z poprzedniej edycji. Jesienne notowanie jest najważniejsze w całym roku, bowiem nie tylko wskaże Najlepszego Zawodnika Sezonu, ale przede wszystkim wytypuje uczestników zimowego Turnieju Mistrzów.

Wczorajsza ceremonia przebiegła bez zakłóceń, aczkolwiek samo losowanie różniło się nieco od poprzednich. Za wiedzą i zgodą zainteresowanych w trzech przypadkach wylosowano jedynie numery, bez nazwisk konkretnych graczy. Taka sytuacja wynika z braku zamknięcia Rankingu po edycji letniej. Opóźniony finał odbędzie się w niedzielę, równolegle z meczami grupowymi nowych rozgrywek i dopiero wówczas do numerów zostaną przyporządkowani odpowiedni zawodnicy.

Wśród najwyżej rozstawionych jedno wiadomo dziś na pewno: z jedynką wystartuje Mistrz zeszłej jesieni i zwycięzca ostatniego Turnieju Mistrzów - pepot (1). Lider Rankingu jest jednocześnie niedzielnym finalistą i w przypadku jego wygranej kolejność następnych czterech zawodników już się nie zmieni. Pietro, drugi finalista, zajmuje obecnie piątą lokatę w zestawieniu. Jeśli to on zgarnie tytuł - wówczas awansuje aż o trzy pozycje i zostanie wiceliderem, co automatycznie przesunie na niższe miejsca jego konkurentów. Tak więc za trzy dni będziemy wiedzieć z jakim numerem zostanie rozstawiony dentmar, Wicemistrz sprzed roku (obecnie zajmuje drugą pozycję, może być trzeci). Trzeci lub czwarty numer otrzyma Wicemistrz edycji wiosennej - gregor. Najbardziej poturbowany może zostać Mistrz wiosny, tajpej, ponieważ w jego przypadku spadek z czwartego miejsca na piąte wiązać się będzie z utratą dziesięciopunktowej premii i gwarantowanego miejsca w turnieju głównym.

Anonimowa dziś piątka została wylosowana do przewodzenia grupie A. Listę kolejnych liderów grup otwiera natomiast gagi (6), wiosenny półfinalista, który traci do pierwszej czwórki od sześciu do ośmiu punktów (w zależności od wyniku zbliżającego się finału). Pozostali liderzy mają już do nadrobienia pokaźniejszy dystans. Przy czym kris (7) i qlex (9) mają na koncie zdobycze z trzech turniejów, więc zostaną one nieco zredukowane. Natomiast nic nie straci norbinio (8), który do pierwszej dziesiątki trafił po dwóch turniejach. Jeszcze lepiej prezentuje się bernie (10) - po brawurowym debiucie latem wywalczył obecną pozycję punktacją z jednych tylko zawodów.

Listę wiceliderów grup otwiera kondzio (11), regularnie awansujący do części pucharowej. Depcze mu po piętach tiger (12) z punktacją obejmującą dwa turnieje, podobnie jak bart (13). Drugi raz z rzędu turniej główny osiągnęła droba (14), z identyczną liczbą punktów jak arietis (15) i pablo (16).

Nie wystąpią bajlo, chris i konrado. Ich miejsca zajmą dwaj starzy znajomi: wspomniany bart, debiutujący przed dziesięcioma laty, który do wiosny grał nieprzerwanie przez dwadzieścia dziewięć turniejów z rzędu oraz - po blisko dwóch latach przerwy - paco, finalista pierwszego Turnieju Mistrzów, gracz z jeszcze większym, bo aż piętnastoletnim stażem. Skład uzupełnił mazi (D) po pokonaniu w meczu kwalifikacyjnym innego kandydata na zawodnika - xricto.

 

Rezultaty - mecz kwalifikacyjny
27.VIII
mazi (D) vs xricto (D) 2:0 (6:2, 6:1), 1h20

 

 

 
 

Webmaster: gregor
© 2003-202
6 Majaki Corporation
ostatnia aktualizacja:
13/01/26
stat4u